Testowaliśmy wariant 65-calowy, wyposażony w aż 504 strefy lokalnego wygaszania. Panasonic W95B to telewizor LCD z matrycą VA, ale najważniejsze jest zastosowanie podświetlenia Mini LED z precyzyjnym sterowaniem strefowym. Wyniki, które udało nam się uzyskać, są naprawdę imponujące – w łatwiejszych scenach kontrast potrafi osiągać wartości sześciocyfrowe, przez co momentami można pomylić ten ekran z OLED-em. Oczywiście OLED-em ten model nie jest i w bardziej wymagających sekwencjach widać pewne ograniczenia wynikające z pracy stref, jednak trzeba przyznać, że Panasonic dopracował swoje algorytmy niemal do perfekcji. Lokalnego wygaszania praktycznie nie widać w akcji – obraz pozostaje spójny, bez wyraźnych defektów czy efektu nadmiernego „rozlewania się” światła inaczej zwanym efektem halo. Detale w ciemnych partiach są zachowane, a przejścia między jasnością i czernią wyglądają wyjątkowo naturalnie.
Przejdźmy do sedna, czyli tego, co w panelu Mini LED najważniejsze: czerni i kontrastu. Xiaomi S Pro 2026 to konstrukcja oparta na matrycy VA, co już na starcie jest obietnicą głębokiej czerni. Dołóżmy do tego podświetlenie Mini LED z bardzo dużą liczbą stref lokalnego wygaszania. W testowanym przez nas, 65-calowym wariancie, naliczyliśmy ich aż 532. To solidna wartość, która powinna zapewniać precyzyjną kontrolę nad podświetleniem. Należy tu zaznaczyć, że liczba ta jest proporcjonalna do rozmiaru – wybierając mniejszy, 55-calowy wariant, stref będzie odpowiednio mniej, a w większych modelach – więcej.
No dobrze, więc jak wypada czerń na S Pro 2026? Odpowiedź jest złożona.
Generalnie jest naprawdę nieźle i widzimy wyraźny postęp względem problematycznego modelu z 2025 roku. Jak możecie zobaczyć na naszych planszach pomiarowych, wyniki są chwilami spektakularne. W większości mierzonych przez nas scen filmowych w trybie SDR (standardowy zakres dynamiki), kontrast można było bez wahania nazwać bardzo dobrym i nawet porównywalnym z telewizorami 3-krotnie droższymi. No właśnie, można by... i tu dochodzimy do paradoksu tego modelu. Problemem jest to, jak telewizor zarządza strefami w innych scenariuszach niż SDR. Gdy tylko podamy telewizorowi sygnał o wyższej jakości, na przykład serial HDR lub Dolby Vision z platform streamingowych (Netflix, HBO Max czy Disney+), dzieje się coś dziwnego. Mamy nieodparte wrażenie, że telewizor nagle... zapomina, że w ogóle został wyposażony w strefy lokalnego wygaszania. Jak widać na naszym filmie poniżej, czerń w takich scenach przypomina bardziej odcienie ciemnej szarości lub granatu. Do tego dochodzi delikatne mruganie całego ekranu. To poziom, jakiego spodziewalibyśmy się po telewizorach w ogóle pozbawionych systemu lokalnego wygaszania. Wygląda na to, że Xiaomi przez rok zdecydowało się naprawić jedną, ale kluczową przypadłość zeszłorocznego modelu 2025. I to się udało – nie mamy tu już irytującej "dyskoteki stref", obraz jest stabilny. Szkoda tylko, że przy konsumpcji treści najwyższej jakości (HDR), cały ten zaawansowany system staje się kompletnie bezużyteczny.