Jeszcze kilka lat temu Netflix praktycznie całkowicie skupiał się na premierach online i mocno unikał klasycznej dystrybucji kinowej. Teraz sytuacja zaczyna jednak wyglądać zupełnie inaczej. Platforma coraz częściej daje swoim największym produkcjom pełnoprawne premiery kinowe przed debiutem w streamingu. Najnowszym przykładem jest film The Adventures of Cliff Booth, który najpierw trafi do kin IMAX, a dopiero później pojawi się w bibliotece Netflixa. To kolejny sygnał sugerujący, że gigant streamingu chce mocniej walczyć również o widzów kinowych i prestiż związany z dużymi premierami na wielkim ekranie. Coraz częściej mówi się też o tym, że Netflix próbuje zmienić swój wizerunek i zacząć funkcjonować bardziej jak tradycyjne hollywoodzkie studio filmowe.
Netflix opóźnia wielki film Tarantino i Finchera, żeby najpierw pokazać go w IMAX
The Adventures of Cliff Booth pierwotnie miał zadebiutować na Netflixie już w sierpniu 2026 roku. Ostatecznie platforma całkowicie zmieniła jednak plan premiery i zdecydowała się najpierw pokazać film wyłącznie w kinach IMAX. Produkcja trafi na wielki ekran 25 listopada 2026 roku, a dopiero miesiąc później pojawi się w streamingu. To bardzo duża zmiana względem wcześniejszego podejścia Netflixa do własnych produkcji. Film jest szczególnie interesujący, ponieważ odpowiadają za niego dwie ogromne postacie Hollywood. Scenariusz przygotował Quentin Tarantino, a za reżyserię odpowiada David Fincher. Produkcja będzie prequelem Once Upon a Time in Hollywood i ponownie pokaże postać Cliffa Bootha graną przez Brad Pitt. Szczegóły fabuły nadal są trzymane w tajemnicy, ale sam powrót do tego świata już wzbudza ogromne zainteresowanie widzów. Netflix najwyraźniej uznał, że tak duży projekt zasługuje na pełnoprawną premierę kinową zamiast zwykłego wrzucenia filmu do aplikacji. Bardzo możliwe, że platforma liczy również na większe szanse podczas sezonu nagród filmowych. Premiery kinowe nadal są bowiem dużo lepiej postrzegane przez część branży niż produkcje wypuszczane wyłącznie online. Co ciekawe, podobną decyzję Netflix podjął wcześniej wobec filmu Narnia: The Magician's Nephew, który również został przesunięty właśnie po to, aby najpierw trafić do kin. Wszystko wskazuje więc na to, że nie jest to pojedynczy eksperyment, ale początek większej zmiany strategii platformy. Netflix najwyraźniej zaczyna dostrzegać, że wielkie widowiska mogą zarabiać i budować hype znacznie skuteczniej dzięki premierom kinowym. Szczególnie jeśli mówimy o produkcjach tworzonych przez tak głośne nazwiska jak Fincher czy Tarantino.
Quentin Tarantino coraz bliżej streamingu, a Netflix coraz bliżej Hollywood starej szkoły
Sam udział Quentin Tarantino w projekcie Netflixa jest ogromnym zaskoczeniem dla wielu fanów kina. Reżyser przez lata bardzo otwarcie krytykował streaming i wielokrotnie podkreślał, że filmy powinny być oglądane przede wszystkim w kinach. Tym razem Tarantino nie reżyseruje filmu, ale odpowiada za scenariusz i aktywnie współpracuje z Netflixem przy całym projekcie. Dla wielu osób to symboliczny moment pokazujący, jak bardzo zmienia się dziś Hollywood. Coraz więcej legendarnych twórców kina zaczyna współpracować ze streamingami, nawet jeśli wcześniej byli do nich nastawieni bardzo sceptycznie. David Fincher od lat tworzy dla Netflixa i zrealizował tam między innymi Mindhuntera czy The Killer. Z platformą współpracowali już również Martin Scorsese, Guillermo del Toro oraz Alfonso Cuarón. Nadal istnieje jednak grupa wielkich reżyserów unikających streamingu, wśród których wymienia się między innymi Christopher Nolan, James Cameron oraz Steven Spielberg. Netflix coraz wyraźniej chce jednak udowodnić, że potrafi funkcjonować jednocześnie jako platforma streamingowa i pełnoprawne studio filmowe. Widać to szczególnie po inwestowaniu w wielkie nazwiska oraz coraz częstszych premierach kinowych. Platforma najwyraźniej zaczyna rozumieć, że część filmów po prostu lepiej działa jako wydarzenie kinowe niż szybka premiera online. Bardzo możliwe więc, że w kolejnych latach zobaczymy jeszcze więcej podobnych decyzji dotyczących największych produkcji Netflixa. Szczególnie że kino IMAX i klasyczne premiery nadal potrafią budować ogromny rozgłos wokół filmu jeszcze przed wejściem do streamingu.
Netflix coraz mocniej odchodzi od modelu premier wyłącznie online i stawia na pełnoprawne debiuty kinowe swoich największych produkcji. The Adventures of Cliff Booth od Tarantino i Finchera najpierw trafi do IMAX, a dopiero później pojawi się w streamingu, co pokazuje wyraźną zmianę strategii platformy.
źródło: flatpanelshd
Redakcja Choose TV












