Pixel 11 będzie tylko poprawioną wersją poprzednika
Premiera serii Google Pixel 11 zbliża się wielkimi krokami, ale im więcej informacji pojawia się na jej temat, tym trudniej mówić o dużej rewolucji. Według dotychczasowych przecieków Google zamierza zachować dobrze znany wygląd smartfonów, a lista nowych funkcji nie wygląda szczególnie imponująco. Firma najwyraźniej stawia więc na dalsze rozwijanie obecnej koncepcji zamiast całkowitego przeprojektowania swoich telefonów. Sam kierunek nie musi być zły, ponieważ charakterystyczny wygląd Pixeli stał się już jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów smartfonów Google. Problem pojawia się wtedy, gdy wraz z zachowaniem designu użytkownik otrzymuje również bardzo podobne możliwości sprzętowe. Pixel 11 może być przez to atrakcyjny przede wszystkim dla osób korzystających ze znacznie starszych modeli, takich jak Pixel 6 czy Pixel 7. Dla właścicieli nowszych generacji powodów do przesiadki może być natomiast zdecydowanie mniej. Google już wcześniej sugerowało, że większe zmiany konstrukcyjne w Pixelach będą następować mniej więcej co dwa lub trzy lata. Tegoroczna generacja może więc być kolejnym etapem spokojnego rozwijania obecnego wzornictwa, zamiast próbą stworzenia telefonu od podstaw. W przeciekach pojawiały się między innymi informacje o matowym wykończeniu Pixela 11 Pro, a także cieńszej konstrukcji modelu Pixel 11 Pro Fold. Google może również zaoferować nowe warianty kolorystyczne, jednak takie zmiany trudno uznać za argument wystarczający do zakupu nowego telefonu. Największym problemem Pixela 11 może być właśnie brak jednej funkcji, która wyraźnie odróżniałaby go od poprzednika.
Pixel 12 powinien postawić na baterię, aparat i wydajność
Jeżeli Google rzeczywiście chce mocniej zainteresować użytkowników kolejną generacją, Pixel 12 będzie dobrym momentem na znacznie większe zmiany. Jednym z najbardziej oczekiwanych ulepszeń powinien być lepszy aparat, szczególnie w podstawowym modelu oraz w zakresie teleobiektywu. Konkurenci coraz częściej stosują większe matryce i zaawansowane układy telefoto, dlatego Google może mieć tutaj sporo miejsca na poprawę. Kolejnym ważnym elementem jest bateria, która według części użytkowników powinna otrzymać znacznie większą pojemność. Pomóc mogłoby wykorzystanie technologii silicon-carbon, pozwalającej zwiększyć pojemność bez konieczności proporcjonalnego zwiększania rozmiaru akumulatora. Równie istotne są szybkość ładowania oraz ogólna efektywność energetyczna telefonu. Użytkownicy oczekują również coraz lepszej wydajności procesora, modemu i całego układu odpowiedzialnego za pracę smartfona. Google ma współpracować z TSMC, dlatego pojawia się pytanie, dlaczego firma nadal nie wykorzystuje tej współpracy do wyraźniejszego nadrobienia dystansu do konkurencji. Pixel 12 mógłby być więc znacznie bardziej interesującą premierą, gdyby Google potraktowało podstawowe elementy smartfona priorytetowo zamiast koncentrować się na kolejnych drobnych dodatkach. W przypadku Pixela 11 jedną z głównych nowości ma być funkcja HiLight, ale według dostępnych informacji jej możliwości mogą być stosunkowo ograniczone. Nie oznacza to oczywiście, że Pixel 11 będzie złym smartfonem, ponieważ nadal może oferować świetne oprogramowanie, aparaty oraz długie wsparcie. Problem polega raczej na tym, że dobry telefon nie zawsze jest jednocześnie ekscytującą aktualizacją dla osoby posiadającej poprzednią generację.
Google Pixel 11 zapowiada się na bezpieczną i zachowawczą aktualizację serii, która może nie przynieść wielu powodów do przesiadki z nowszych modeli. Firma prawdopodobnie zachowa charakterystyczny design, jednocześnie wprowadzając kilka mniejszych zmian sprzętowych i programowych. Większych oczekiwań można więc kierować już w stronę Pixela 12, który powinien otrzymać mocniejszy aparat, większą baterię, szybsze ładowanie oraz lepszą wydajność. Premiera Pixela 11 odbędzie się 12 sierpnia, więc już wkrótce przekonamy się, czy Google rzeczywiście ma jeszcze jakieś niespodzianki.
źródło: 9to5google
Redakcja Choose TV












