Za skalowanie i obróbkę cyfrową w Dreame S100 odpowiada technologia, którą producent dumnie nazywa Dreamind™ Pro AI. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że nie jest to żaden autorski procesor, a jedynie marketingowa nazwa dla układu firmy MediaTek – a dokładniej układu MT5889. Niestety, mówimy o dość przestarzałej jednostce, czyli z czasów, kiedy MediaTek pod względem wydajności mocno odstawał od konkurencji. Ma to, niestety, bezpośrednie przełożenie na obraz bo i tym zajmuje się ten procesor. Sam upscaling w S100 jest dość przeciętny, a telewizor ma tendencję do mocnego, sztucznego wyostrzania krawędzi (na szczęście można to nieco utemperować suwakiem ostrości w menu). W opcjach znajdziemy też funkcję "Wygładzanie konturów", która teoretycznie ma poprawiać przejścia tonalne. W praktyce nie wnosi ona niemal żadnej poprawy – ustawienie jej na jakikolwiek poziom rzadko likwiduje widoczne schodkowanie kolorów ale za to potrafi niepotrzebnie rozmazać elementy obrazu, które powinny pozostać ostre.
Osobnym problemem jest zjawisko overscanu (obcinania krawędzi kadru), które jest tutaj widoczne praktycznie przez cały czas. Co prawda istnieje możliwość ustawienia ekranu tak, aby wyświetlał pełny kadr w materiałach o niskiej rozdzielczości, ale wymaga to uruchomienia wspomnianego wcześniej trybu Filmmaker. A jak już wiecie, ten tryb całkowicie blokuje zmianę jakichkolwiek opcji w menu obrazu. W teściie zaznaczyliśmy, że telewizor oferuje opcję wyłączenia overscanu, bo technicznie taka funkcja w systemie istnieje – jednak w codziennym użytkowaniu, przy zachowaniu sensownych ustawień obrazu, nie będziecie w stanie z niej skorzystać.
Bravia 3 II jest pierwszym telewizorem Sony korzystającym z nowego układu MediaTek Pentonic 800 i w kwestii obróbki obrazu widać tutaj kilka zmian. Zaczynając od podstaw. Sam upscaling wypada poprawnie. Telewizor potrafi sensownie podciągnąć materiały o niższej rozdzielczości i nie ma dużej tendencji do nadmiernego uwydatniania poszarpanych krawędzi czy innych niedoskonałości źródła. Przy zwykłej telewizji czy słabszych materiałach streamingowych obraz pozostaje więc całkiem atrakcyjny.
Więcej zastrzeżeń mamy do cyfrowej obróbki obrazu. W tym modelu Sony zastąpiło dobrze znaną funkcję "Płynna gradacja" nowym ustawieniem o nazwie "Cyfrowa redukcja zakłóceń". Jej zadanie jest w zasadzie bardzo podobne: ma wygładzać nieładne przejścia tonalne i artefakty wynikające z mocnej kompresji sygnału. Niestety, funkcja ta działa wyraźnie gorzej niż wcześniej. Przy ustawieniu „Duże” (które jak kolwiek wpływało na obraz) telewizor potrafi wygładzić zbyt wiele elementów obrazu naraz, przez co ginie ziarno filmowe, a struktury obiektów czy nawet skóry postaci zaczynają wyglądać mało naturalnie. Co gorsza, efekt nie jest też szczególnie stabilny. Gdy w scenie pojawia się więcej ruchu, działanie funkcji wyraźnie słabnie i momentami wygląda tak, jakby telewizor w ogóle przestawał ingerować w obraz. Dlatego do codziennego oglądania raczej nie zalecamy korzystania z niej na wysokim poziomie. Na statycznym ujęciu potrafi pomóc, ale ceną za to bywa zbyt duża utrata detali.