Kiedy przyglądamy się Hisense E7NQ PRO w codziennym użytkowaniu, od razu widać, że to telewizor zaprojektowany z myślą o szerokim gronie odbiorców. Obraz, choć na pierwszy rzut oka nie powala na kolana, zyskuje sporo po odpowiedniej kalibracji. Kolory prezentują się wtedy naturalniej, a jasność na poziomie około 500 cd/m² sprawia, że spokojnie da się go komfortowo oglądać w nasłonecznionym salonie. Szerokie kąty widzenia oferowane przez matrycę IPS to dodatkowy plus – nie musimy już walczyć o najlepsze miejsce na kanapie. Dolby Vision potrafi podnieść ogólne wrażenia, a w trybie SDR telewizor pokazuje naprawdę przyjemny, obraz. Fani sportu i gier znajdą tu jeszcze więcej powodów do zadowolenia. Wysokie odświeżanie (144 Hz) gwarantuje płynne ruchy piłki po boisku, a niskie opóźnienia, VRR, ALLM czy kompatybilność z G-Sync i Dolby Vision w grach to ukłon w stronę tych, którzy cenią sobie responsywność i wciągające doświadczenia gamingowe. Przez to wszystko E7NQ PRO staje się interesującą propozycją także dla graczy komputerowych. System VIDAA działa całkiem sprawnie – aplikacji jest sporo, choć brakuje tych typowo muzycznych jak Spotify czy Tidal. Można jednak liczyć na nagrywanie, AirPlay, mirroring i niezłą współpracę z urządzeniami bezprzewodowymi. Owszem, są pewne braki i niedociągnięcia – zwłaszcza w kwestii obsługi napisów z USB czy perfekcyjnego zarządzania jasnością i kontrastem, a brak HGIG może rozczarować najbardziej wymagających graczy. Kiedy zbierzemy wszystkie wrażenia i doświadczenia, E7NQ PRO wyrasta na urządzenie, które sprawdzi się w wielu sytuacjach. Ma swoje zalety – chociażby szerokie kąty widzenia, przyjemny obraz po kalibracji, dużo funkcji dodatkowych i świetną płynność ruchu w sporcie czy grach. Jednocześnie trzeba pamiętać, że nie jest to telewizor przeznaczony dla tych, którzy poszukują perfekcyjnych wrażeń z wieczornych seansów w zupełnej ciemności. Przy słabym oświetleniu niedostatki kontrastu i czerni stają się bardziej wyraźne, dlatego osobom, które planują głównie wieczorne seanse, sugerujemy rozejrzeć się za alternatywami wśród konkurencji. Mimo to, jako uniwersalne rozwiązanie do codziennego użytku – od oglądania telewizji w jasnym salonie, przez granie w gry konsolowe i komputerowe – wtedy E7NQ PRO wypada naprawdę solidnie.
Sony Bravia 7 II pokazuje przede wszystkim, że RGB Mini-LED nie musi być technologią zarezerwowaną tylko dla najdroższych telewizorów. Oczywiście w bezpośrednim porównaniu z Bravią 9 II da się znaleźć miejsca, w których Sony poszło tutaj na kompromisy, ale podczas normalnego oglądania wcale nie czuć, że mamy do czynienia z jego mocno okrojoną wersją flagowca.
Największą siłą tego telewizora jest po prostu obraz. Bravia 7 II potrafi połączyć bardzo dobrą czerń z wysoką jasnością, a przy tym Sony świetnie kontroluje całe podświetlenie. W HDR robi to szczególnie dobre wrażenie, bo telewizor potrafi pokazać mocne światła bez zamieniania jasnych fragmentów obrazu w jedną białą plamę. Filmy wyglądają efektownie, ale nie ma tutaj wrażenia, że producent za wszelką cenę próbuje zrobić z każdej sceny pokaz możliwości matrycy. True RGB wnosi coś od siebie. Paleta barw jest szeroka, a kąty widzenia jak na matrycę VA wypadają naprawdę dobrze. Nie jest jednak tak, że samo zastosowanie RGB rozwiązało wszystkie typowe ograniczenia Mini-LED-a. Przy małych jasnych elementach nadal czasami zobaczymy poświatę, a potencjał kolorystyczny podświetlenia nie zawsze jest wykorzystywany tak mocno, jak sugerowałaby sama technologia. Tyle że Sony bardzo dobrze potrafi te ograniczenia ukryć i właśnie tutaj widać doświadczenie producenta. Podobnie jest z obróbką obrazu. Bravia nadal należy do telewizorów, którym bez większych obaw można podać słabszy sygnał z telewizji czy starszy materiał z internetu. Upscaling jest bardzo dobry, wygładzanie przejść tonalnych działa skutecznie, a mapowanie HDR należy do najlepszych elementów tego modelu. Szkoda tylko, że Sony nadal trzyma się kilku swoich gamingowych ograniczeń. Dwa porty HDMI 2.1, z czego jeden zajmuje eARC, w tej klasie cenowej wyglądają już po prostu słabo. Podobnie 120 Hz, szczególnie kiedy konkurenci coraz częściej oferują do 180 Hz dla PC.
Mimo tego Bravia 7 II zostawia po sobie bardzo dobre wrażenie. Nie jest telewizorem, który próbuje wygrać samą tabelką parametrów. Sony nadrabia jednak czymś, czego trudniej dopisać do specyfikacji – sposobem, w jaki ten telewizor po prostu pokazuje obraz i właśnie to sprawia, że Bravia 7 II jest jednym z ciekawszych Mini-LED-ów 2026 roku. Szczególnie jeżeli szukamy jasnego, uniwersalnego telewizora przede wszystkim do filmów i codziennego oglądania, ale z różnych powodów nie chcemy wybierać OLED-a.