Hisense E7Q PRO to telewizor, który bardzo wyraźnie pokazuje, gdzie producent postawił priorytety. Nie jest to model nastawiony na efektowny HDR ani kinowe fajerwerki w ciemnym salonie. To sprzęt skrojony pod uniwersalne użytkowanie, z mocnym naciskiem na granie i codzienne oglądanie treści ze streamingu w bardzo korzystnej cenie. Największym rozczarowaniem pozostaje rezygnacja z lokalnego wygaszania względem modelu z 2024 roku. To decyzja, która realnie wpływa na odbiór czerni i kontrastu. Z drugiej strony matryca VA z wysokim kontrastem natywnym robi wszystko, aby tę stratę zamaskować i w większości codziennych zastosowań wychodzi jej to całkiem nieźle. E7Q PRO błyszczy tam, gdzie oczekuje się dzisiaj tego najbardziej: czyli w grach. Matryca 120 Hz, tryb 144 Hz dla PC, HDMI 2.1, zmienna częstotliwość odświeżania, niski input lag i bardzo dobry Game Bar sprawiają, że to jeden z ciekawszych wyborów gamingowych w swoim segmencie cenowym. Do tego dochodzi stabilnie działający system VIDAA, szybkie menu i sensowny zestaw funkcji smart. Nie jest to telewizor idealny. Jasność HDR jest wyraźnie ograniczona, smużenie przeciętne, a kąty widzenia typowo słabe dla VA. Jeśli jednak ktoś szuka telewizora dostępnego w różnych rozmiarch, czy to do grania, seriali i codziennego oglądania, a przy tym jest świadomy jego ograniczeń, E7Q PRO potrafi dać dużo satysfakcji. To nie jest krok do przodu względem poprzednika w żadnej kategorii. To raczej inny, bardziej budżetowy kierunek. Mniej kinowy, za to tani i bardzo mocno nastawiony na graczy. Jeśli właśnie tego szukacie, Hisense E7Q PRO ma sporo sensu.
TCL P7L to udany telewizor budżetowy, który pokazuje, że za niewielkie pieniądze można dostać coś więcej niż ekran do podstawowego oglądania. Nie dorównuje droższym Mini LED-om czy OLED-om, ale w swojej klasie ma sporo do zaoferowania. Matryca VA zapewnia przyzwoitą czerń i kontrast, więc podczas wieczornego seansu obraz nie wygląda tak płasko jak w wielu tanich modelach z matrycą IPS. Po kalibracji dobrze wypadają też kolory. Do oglądania filmów i seriali to całkiem solidna podstawa, a Google TV daje dostęp do szerokiego wyboru aplikacji i serwisów streamingowych. Największą niespodzianką są możliwości dla graczy. P7L szybko reaguje na polecenia z pada, obsługuje VRR i automatycznie przełącza się w tryb gry. Jest nawet Dolby Vision Gaming oraz Game Bar z ustawieniami pod ręką. Co więcej, po obniżeniu rozdzielczości do 1080p lub 1440p możemy zagrać przy 120 Hz. W 4K zostaje 60 Hz, więc trzeba wybierać między większą szczegółowością a płynnością, ale dobrze, że w tej cenie w ogóle mamy taki wybór.
TCL nieźle radzi sobie również ze słabszymi materiałami. Obraz z niższej rozdzielczości wygląda poprawnie, a funkcja wygładzania przejść tonalnych faktycznie pomaga ograniczyć widoczne pasy między odcieniami. Na pochwałę zasługuje też sposób wyświetlania HDR. Telewizor rozsądnie dopasowuje materiał do swoich możliwości i stara się zachować szczegóły w jasnych fragmentach, zamiast zamieniać je w białe plamy. Dodatkowo pomaga Dolby Vision, które potrafi dać zauważalnie lepszy rezultat niż HDR10. Nie oznacza to jednak, że sam efekt HDR zachwyca. Największym ograniczeniem P7L jest jasność. Drobne światła i odbicia nie mają takiego blasku, jaki zobaczymy na droższych ekranach, nawet jeśli ich szczegóły pozostają widoczne. Z tego samego powodu telewizor gorzej odnajduje się w mocno nasłonecznionym salonie. W umiarkowanie oświetlonym pokoju sprawdzi się znacznie lepiej.
P7L ma więc swoje ograniczenia, ale trudno odmówić mu dobrego stosunku ceny do możliwości. Nadaje się do codziennego oglądania, nie ogranicza nas w wyborze aplikacji i daje zaskakująco dużo swobody w grach. Jeśli szukamy niedrogiego telewizora i zaakcpetujemy jego wady, TCL P7L jest modelem wartym uwagi.