Hisense E8Q od początku sprawia wrażenie telewizora, który chce pokazać, że w tej cenie można dostać coś naprawdę solidnego. Mini-LED w duecie z matrycą VA przekłada się na głęboką czerń, wysoki kontrast i jasność, która spokojnie poradzi sobie nawet w mocno nasłonecznionym salonie. Do tego dochodzą gładkie, niemal perfekcyjne przejścia tonalne, dzięki czemu obraz wygląda naturalnie i ma sporo głębi. Gracze też mają tu czego szukać – VRR, ALLM, odświeżanie 144 Hz w 4K i nawet 240 Hz w Full HD sprawiają, że rozgrywka jest płynna i responsywna. Są jednak drobne minusy. Brakuje wsparcia dla funkcji HGiG, która mogłaby lepiej dostosować jasność HDR w grach, a system Vidaa wciąż nie ma wszystkich popularnych aplikacji. Mimo tych drobnych potknięć E8Q to propozycja, którą można brać pod uwagę w ciemno, jeśli szukacie Mini-LED-a z mocnym obrazem, świetnymi możliwościami w grach i przyzwoitą ceną.
TCL P7L to udany telewizor budżetowy, który pokazuje, że za niewielkie pieniądze można dostać coś więcej niż ekran do podstawowego oglądania. Nie dorównuje droższym Mini LED-om czy OLED-om, ale w swojej klasie ma sporo do zaoferowania. Matryca VA zapewnia przyzwoitą czerń i kontrast, więc podczas wieczornego seansu obraz nie wygląda tak płasko jak w wielu tanich modelach z matrycą IPS. Po kalibracji dobrze wypadają też kolory. Do oglądania filmów i seriali to całkiem solidna podstawa, a Google TV daje dostęp do szerokiego wyboru aplikacji i serwisów streamingowych. Największą niespodzianką są możliwości dla graczy. P7L szybko reaguje na polecenia z pada, obsługuje VRR i automatycznie przełącza się w tryb gry. Jest nawet Dolby Vision Gaming oraz Game Bar z ustawieniami pod ręką. Co więcej, po obniżeniu rozdzielczości do 1080p lub 1440p możemy zagrać przy 120 Hz. W 4K zostaje 60 Hz, więc trzeba wybierać między większą szczegółowością a płynnością, ale dobrze, że w tej cenie w ogóle mamy taki wybór.
TCL nieźle radzi sobie również ze słabszymi materiałami. Obraz z niższej rozdzielczości wygląda poprawnie, a funkcja wygładzania przejść tonalnych faktycznie pomaga ograniczyć widoczne pasy między odcieniami. Na pochwałę zasługuje też sposób wyświetlania HDR. Telewizor rozsądnie dopasowuje materiał do swoich możliwości i stara się zachować szczegóły w jasnych fragmentach, zamiast zamieniać je w białe plamy. Dodatkowo pomaga Dolby Vision, które potrafi dać zauważalnie lepszy rezultat niż HDR10. Nie oznacza to jednak, że sam efekt HDR zachwyca. Największym ograniczeniem P7L jest jasność. Drobne światła i odbicia nie mają takiego blasku, jaki zobaczymy na droższych ekranach, nawet jeśli ich szczegóły pozostają widoczne. Z tego samego powodu telewizor gorzej odnajduje się w mocno nasłonecznionym salonie. W umiarkowanie oświetlonym pokoju sprawdzi się znacznie lepiej.
P7L ma więc swoje ograniczenia, ale trudno odmówić mu dobrego stosunku ceny do możliwości. Nadaje się do codziennego oglądania, nie ogranicza nas w wyborze aplikacji i daje zaskakująco dużo swobody w grach. Jeśli szukamy niedrogiego telewizora i zaakcpetujemy jego wady, TCL P7L jest modelem wartym uwagi.