Hisense UR9S to bez wątpienia pokaz siły chińskiego producenta w kwestii luminancji. W pomiarach na syntetycznej planszy testowej panel wykręcił aż 2600 nitów, co jest imponującym wynikiem. Trzeba jednak wyraźnie oddzielić laboratoryjne rezultaty od realiów filmowych. W realnym materiale UR9S zachowuje się znacznie bardziej... powściągliwie. Maksymalne piki jasności w zrównoważonych scenach oscylują w granicach 1500 nitów. Z kolei w wymagających, ciemnych ujęciach – czyli tam, gdzie algorytmy muszą jednocześnie utrzymać głęboką czerń i precyzyjnie rozświetlić małe detale – jasność potrafi drastycznie spaść, nawet do okolic 400 nitów. Rozbieżność między wykresem a rzeczywistością jest więc ogromna. To bezpośrednia konsekwencja konserwatywnej charakterystyki lokalnego wygaszania. Gdy jasny obiekt zajmuje dużą część kadru, system bez problemu jest w stanie utrzymać wysoki parametr. Jednak w scenach nocnych priorytetem staje się obrona czerni i walka z efektem halo (brzydkimi poświatami wokół jasnych krawędzi). Aby uniknąć degradacji kontrastu, telewizor drastycznie limituje emisję światła. Mimo to UR9S wciąż potrafi wygenerować bardzo potężny, angażujący efekt HDR, który imponuje w jasnych, widowiskowych sekwencjach.
Pokrycie palety barw
Na planszach testowych Hisense UR9S wypada pod względem kolorów znakomicie. Pokrycie palety DCI-P3 wynosi niemal 100%, a szerokiej BT.2020 aż 93%. To wyniki, których nie osiągają nawet najlepsze telewizory QD-OLED. Ale ponownie – pomiary syntetyczne to jedno, a filmy i seriale to drugie. W rzeczywistych scenach parametry spadały do 93% dla DCI-P3 oraz 81% dla BT.2020. To nadal świetne rezultaty, ale przewaga RGB Mini LED nie jest już tak drastyczna, jak obiecują nam producenci w materiałach marketingowych. Można nawet powiedzieć, że obecnie ich możliwość jest zbliżona do telewizorów wyposażone w kropki kwantowe tzw. QLED. Dlaczego więc tak się dzieje? W dużej mierze reprodukcja barw zależy tutaj od specyfiki pracy stref podświetlenia. Gdy obok mocno nasyconego koloru pojawia się biały lub inny, bardziej złożony element, jedna strefa musi obsłużyć oba te fragmenty obrazu naraz. W takich warunkach podświetlenie nie jest w stanie utrzymać ekstremalnego nasycenia danej barwy na ekranie, ponieważ emitowane światło nabiera charakteru zbliżonego do bieli. W modelu UR9S zostało to dopracowane całkiem nieźle, ale wciąż nie na tyle, żeby telewizor w każdej sytuacji potrafił utrzymać tak wysokie nasycenie kolorów.
Tak duża liczba stref nie przełożyła się wyłącznie na głęboką i smolistą czerń, ale również na jasność samego ekranu. X11L to ekstremalnie jasny telewizor. Szczytowo jest w stanie bez problemu przekroczyć barierę 4000 nitów, a uruchamiając specjalny tryb „Boost”, jasność ta w specyficznych warunkach może oscylować nawet w okolicach marketingowych 9000-10 000 nitów. To bez wątpienia jeden z najjaśniejszych, o ile nie najjaśniejszy ekran na rynku.
No dobrze, ale jak te liczby mają się do realnych pomiarów filmowych? Wyniki są bardzo dobre, choć oczywiście dalekie od marketingowych obietnic. Zmierzona przez nas jasność w realnych scenach filmowych oscylowała w granicach 2000-3000 nitów. To wynik rewelacyjny, zważywszy na to, że do takich jasności nagrywana i tworzona jest zdecydowana większość treści dostępnych na rynku, nawet tych rzadkich materiałów masterowanych do 4000 nitów. Jednak to też dobrze pokazuje, że liczby, którymi chwali się producent, nie zawsze przekładają się wprost na materiał wideo dostępny w domu. Jedyną „przypadłością” (o ile w ogóle można to tak nazwać) jest fakt, że kiedy na ekranie pojawiają się bardzo małe, jasne elementy, ich jasność spada poniżej 2000 nitów. Algorytm wygaszania robi to celowo, aby utrzymać głęboką czerń i zminimalizować efekt halo. Jest to w pełni zrozumiałe, a efekt nadal bardzo wysoki, ale jednocześnie pokazuje, że nawet przy tak potężnym hardware, technologia Mini-LED ma swoje ograniczenia i nie zawsze działa bezkompromisowo.
W samym HDR-ze nie liczy się wyłącznie jasność, ale też nasycenie barw i kolory. Te na modelu X11L są bardzo dobre dzięki nowym kropkom kwantowym Super QLED (SQD). Zastosowanie nowego filtra przyniosło świetne rezultaty zarówno w pokryciu palety P3. jak i tej ultra szerokiej BT.2020. Mimo że nie sięga ono zapowiadanych 100% BT2020, to wartości w okolicach 89–90% można uznać jako wyśmienite. Kolory nie tylko są lepsze od ekranów RGB Mini-LED. ale możemy też stwierdzić, że są bardziej stabilne ze względu na mniej wymagający algorytm, z jakim często borykają się ekrany RGB.