iFFALCON U85X to urządzenie, które garściami czerpie z rozwiązań technologicznych swoje matczynej, marki TCL. Trudno nie odnieść wrażenia, że pod względem czystych parametrów technicznych mamy do czynienia z niemal wierną kopią udanej serii C6K (C69K/Q6C), choć pod kątem wizualnym projektanci zdecydowali się na nawiązania do bardziej budżetowej linii P. To specyficzne połączenie sprawia, że telewizor robi dokładnie to, czego oczekujemy od solidnego Mini-LED-a ale w jeszcze niższej cenie. Zapewnia bardzo dobry kontrast i wyrazisty efekt HDR, co jest bezpośrednią zasługą pokazowej liczby stref lokalnego wygaszania. Warto podkreślić, że podobnie jak modele z serii C, iFFALCON U85X okazuje się sprzętem wybitnie skrojonym pod potrzeby graczy. Znajdziemy tu niemal każdą funkcję niezbędną do komfortowej rozgrywki, od pełnego wsparcia portów HDMI 2.1, przez technologie ALLM i VRR dla posiadaczy konsol, aż po rewelacyjną współpracę z komputerami PC. W roli monitora urządzenie sprawdza się świetnie nie tylko dzięki obsłudze odświeżania do 240Hz, ale również dzięki bardzo ostrej i czytelnej czcionce, co nie zawsze jest oczywistością w świecie telewizorów. Oczywiście nie jest to model idealny, ponieważ dzieli on ten sam zestaw zalet i wad co jego pierwowzór spod szyldu TCL – mowa tu głównie o przypadłościach matrycy jak dość spore smużenie czy agresywnym zarządzaniu jasnością w HDR. Całość tworzy jednak niezwykle ciekawy miks, który każe nam się poważnie zastanowić nad sensem istnienia marki iFFALCON jako osobnego bytu, skoro ten sam produkt mógłby z powodzeniem zadebiutować z pełnoprawnym logo TCL na obudowie. Mimo to, do samego urządzenia nie mamy większych zastrzeżeń to naprawdę model godny uwagi o ile uda wam się go kupić bo na dzień dzisiejszy jest to bardzo ciężkie.
Samsung The Frame 2026 nadal jest telewizorem skierowanym do dość konkretnego odbiorcy. Jeżeli zależy wam przede wszystkim na tym, żeby ekran dobrze wyglądał we wnętrzu, wisiał niemal płasko na ścianie i po wyłączeniu nie był po prostu dużym czarnym prostokątem, to trudno znaleźć na rynku coś, co realizuje ten pomysł równie dobrze. Matowa matryca, wymienne ramki, zewnętrzny moduł One Connect oraz rozbudowany Tryb Sztuka sprawiają, że The Frame faktycznie potrafi pełnić rolę elementu wystroju, a nie tylko telewizora stojącego w salonie. I właśnie w tej kategorii widzimy jego największy sens. Co ważne, nie oznacza to jednak, że poza wyglądem niewiele tutaj dostajemy. W jasnym pomieszczeniu The Frame radzi sobie naprawdę dobrze. Matowa powłoka bardzo skutecznie ogranicza odbicia, jasność sięgająca około 650 nitów wystarcza do komfortowego oglądania w dzień, a szeroka paleta barw sprawia, że kolorowe materiały, animacje czy jaśniejsze sceny HDR potrafią wyglądać bardzo efektownie. Do tego dochodzi 144 Hz w 4K oraz, po raz pierwszy, nawet 240 Hz w Full HD. VRR, ALLM, FreeSync, G-Sync, HGiG, niski input lag i rozbudowany Game Bar sprawiają, że pod względem funkcji dla graczy The Frame jest znacznie bardziej kompletnym telewizorem, niż sugerowałby jego „artystyczny” charakter.
Największe kompromisy zaczynają się wtedy, gdy spojrzymy na niego jak na telewizor typowo kinowy. The Frame nie posiada lokalnego wygaszania, dlatego w ciemnych scenach czerń wyraźnie się podnosi i właśnie tam najbardziej widać różnicę względem dobrych Mini LED-ów czy OLED-ów. HDR najlepiej prezentuje się więc w jasnych i kolorowych materiałach, natomiast wieczorne seanse w zaciemnionym pokoju zdecydowanie nie są jego najmocniejszą stroną. Do tego dochodzi zauważalne smużenie oraz tylko jedno pełnoprawne złącze HDMI 2.1 w module One Connect, co dla niektórych użytkowników (zwłaszcza graczy) może być irytujące.
The Frame 2026 nie jest więc telewizorem dla osoby, która za wszelką cenę szuka najlepszego obrazu w swojej klasie cenowej. Są modele oferujące lepszą czerń czy mocniejszy efekt HDR. Jeżeli jednak telewizor ma być częścią dobrze urządzonego salonu, często pracować w dzień, wyświetlać sztukę i jednocześnie dobrze sprawdzać się przy różnych treściach, The Frame nadal ma sporo sensu. Samsung praktycznie nie zmienił tutaj swojej recepty, ale też trudno się temu dziwić — koncepcję „obrazu na ścianie” wciąż realizuje bardzo dobrze. Właściciele poprzedniego modelu nie mają większego powodu do wymiany, ale dla nowych użytkowników szukających właśnie takiego połączenia designu i telewizora jest to nadal jedna z najciekawszych propozycji na rynku.