Samsung Q6F to telewizor, który trudno oceniać przez pryzmat typowych modeli QLED. Musimy pamiętać, że mamy do czynienia z propozycją budżetową, skierowaną do bardzo konkretnego odbiorcy. Jeśli szukacie taniego urządzenia z logo znanego producenta, które po prostu ma działać, wyświetlać multimedia i oferować klasyczną obsługę z pilotem z przyciskami – Q6F może być dla Was ciekawą opcją. To świetny wybór dla seniora lub osoby, która potrzebuje dużego ekranu „po taniości” do codziennej telewizji, gdzie matryca IPS i jej dobre kąty widzenia faktycznie robią różnicę. Musimy jednak powiedzieć to wprost: największą bolączką tego modelu jest bardzo niska jasność i słaba czerń. To dwa fundamenty, na których buduje się jakość obrazu, a tutaj są one po prostu bardzo kruche. Zdecydowanie nie jest to telewizor, na którym polecalibyśmy oglądać treści w formacie HDR – tutaj ten format istnieje właściwie tylko z nazwy. Mimo że Q6F posiada filtr QLED i należy do rodziny Quantum Dot, to wykorzystanie pełni potencjału tej technologii jest praktycznie niemożliwe, bo urządzenie technicznie nie nadaje się do takich treści. Wiemy, że kusi on swoją bardzo niską ceną i może przypaść do gustu wielu osobom, które nie mają wielkich wymagań. Musicie jednak wiedzieć, że dopisek „QLED” sugerujący produkt premium jest w tym przypadku daleki od tego, do czego Samsung przyzwyczajał nas w ostatnich latach. To bilet wstępu do świata Samsunga, ale w wersji bardzo podstawowej.
LG OLED B6 to bardzo udana kontynuacja serii B i jednocześnie telewizor, który ma sporo sensu jako pierwszy krok w stronę OLED-a. Nie próbuje rywalizować z najdroższymi modelami pod każdym względem, ale w najważniejszych kwestiach nadal potrafi pokazać dokładnie to, za co wiele osób wybiera tę technologię: perfekcyjną czerń, bardzo wysoki kontrast i obraz, który w filmach potrafi wyglądać po prostu efektownie. Duża w tym zasługa nowej budżetowej matrycy WOLED czyli OLED SE. Dzięki niej najtańszy OLED LG jest dziś wyraźnie jaśniejszy niż jeszcze kilka lat temu, a około 800 nitów w HDR to wynik, który realnie daje się zauważyć podczas oglądania. Jasne elementy mają więcej energii, obraz lepiej radzi sobie w bardziej wymagających scenach, a w połączeniu z oledową czernią całość potrafi wyglądać naprawdę imponująco. Szczególnie dobrze wypadają filmy i seriale z platform streamingowych, zwłaszcza te dostępne w Dolby Vision. To właśnie wtedy B6 najlepiej wykorzystuje swoje możliwości i potrafi pokazać obraz, który dla osoby przesiadającej się z typowego telewizora LCD będzie dużym krokiem naprzód.
Nie jest to jednak model pozbawiony kompromisów. Największe zastrzeżenia mamy do sposobu, w jaki ekran radzi sobie z odbiciami. Brak klasycznego polaryzatora sprawia, że telewizor znacznie gorzej znosi ustawienie naprzeciwko dużego okna albo mocnego źródła światła. Refleksy są bardziej widoczne niż w innych panelach WOLED, a sama czerń w jasnym pomieszczeniu traci część swojego charakteru. W kontrolowanych warunkach nie będzie to problem, ale do bardzo jasnego salonu warto podejść do tego zakupu trochę ostrożniej. Pewien niedosyt zostawia też działanie systemu webOS. Sam w sobie nadal jest bardzo dobry, ma bogatą bibliotekę aplikacji, wygodnego pilota Magic Remote i właściwie wszystko, czego można oczekiwać od nowoczesnego Smart TV. Problem w tym, że na B6 nie zawsze działa tak płynnie, jak powinien. Momentami czuć, że nowa wersja systemu jest bardziej wymagająca i nieco "cięższa" niż wcześniej.
Mimo tych uwag LG B6 nadal wypada bardzo dobrze. To telewizor, który daje wszystkie najważniejsze zalety OLED-a, a przy tym nie kosztuje tyle co wyższe serie. Najwięcej sensu będzie miał wtedy, gdy pojawi się w dobrej promocji, bo właśnie wtedy może okazać się jednym z najciekawszych wyborów dla osób, które chcą wejść w świat OLED-ów bez przepłacania.