Samsung Q6F to telewizor, który trudno oceniać przez pryzmat typowych modeli QLED. Musimy pamiętać, że mamy do czynienia z propozycją budżetową, skierowaną do bardzo konkretnego odbiorcy. Jeśli szukacie taniego urządzenia z logo znanego producenta, które po prostu ma działać, wyświetlać multimedia i oferować klasyczną obsługę z pilotem z przyciskami – Q6F może być dla Was ciekawą opcją. To świetny wybór dla seniora lub osoby, która potrzebuje dużego ekranu „po taniości” do codziennej telewizji, gdzie matryca IPS i jej dobre kąty widzenia faktycznie robią różnicę. Musimy jednak powiedzieć to wprost: największą bolączką tego modelu jest bardzo niska jasność i słaba czerń. To dwa fundamenty, na których buduje się jakość obrazu, a tutaj są one po prostu bardzo kruche. Zdecydowanie nie jest to telewizor, na którym polecalibyśmy oglądać treści w formacie HDR – tutaj ten format istnieje właściwie tylko z nazwy. Mimo że Q6F posiada filtr QLED i należy do rodziny Quantum Dot, to wykorzystanie pełni potencjału tej technologii jest praktycznie niemożliwe, bo urządzenie technicznie nie nadaje się do takich treści. Wiemy, że kusi on swoją bardzo niską ceną i może przypaść do gustu wielu osobom, które nie mają wielkich wymagań. Musicie jednak wiedzieć, że dopisek „QLED” sugerujący produkt premium jest w tym przypadku daleki od tego, do czego Samsung przyzwyczajał nas w ostatnich latach. To bilet wstępu do świata Samsunga, ale w wersji bardzo podstawowej.
Sony Bravia 2 II to telewizor, który najlepiej odnajduje się w prostych, codziennych zastosowaniach. I podejrzewamy, że sporo osób będzie wybierało go przede wszystkim właśnie ze względu na Google TV. System daje dostęp do ogromnej liczby aplikacji i serwisów streamingowych, mamy też Chromecast, AirPlay czy wygodne wyszukiwanie głosowe. Sam telewizor nie działa może tak szybko jak droższe modele Sony, ale pod względem możliwości trudno mieć tutaj większe zastrzeżenia. Co ważne, przy takim zwykłym oglądaniu również jakość obrazu wypada całkiem przyzwoicie. Szczególnie dobrze Bravia 2 II radzi sobie z materiałami SDR, czyli zwykłą telewizją, YouTube'em czy sporą częścią starszych filmów i seriali. Fabryczny tryb Kino jest już całkiem sensownie ustawiony, kolory wyglądają naturalnie i właściwie bez większego grzebania w ustawieniach można po prostu zacząć oglądać. I naszym zdaniem właśnie tutaj Bravia 2 II pokazuje się z najlepszej strony – jako prosty Smart TV do codziennego użytku, a nie telewizor, który ma zachwycać możliwościami samego panelu.
Trzeba jednak pamiętać, że napis „Bravia” na obudowie nie oznacza automatycznie świetnej jakości obrazu. Bravia 2 II korzysta z matrycy IPS o bardzo niskim kontraście i właśnie to jest jej największym problemem. W dzień nie przeszkadza to aż tak mocno, ale wystarczy wieczorem zgasić światło, żeby czerń zaczęła przypominać bardziej ciemną szarość. Oczywiście w zamian dostajemy dobre kąty widzenia, więc jeżeli telewizor stoi w dużym salonie i ogląda go kilka osób z różnych miejsc, IPS ma tutaj swoją zaletę. Tyle że jest ona okupiona właśnie słabą czernią. Nie jest to również telewizor stworzony z myślą o efekcie HDR czy bardziej wymagających graczach. Około 300 nitów jasności i wąska paleta barw sprawiają, że materiały HDR nie pokazują tutaj zbyt wiele ponad to, co możemy zobaczyć w SDR. Matryca 60 Hz z brakiem szerszych możliwości dla graczy również jasno pokazują, że gaming nie jest w tym modelu priorytetem.
I właściwie nie byłoby w tym wszystkim większego problemu, bo od podstawowego modelu Sony dokładnie tego się spodziewaliśmy. Największym kłopotem Bravii 2 II jest jednak cena. W podobnych pieniądzach bez większego problemu znajdziemy telewizory konkurencji, szczególnie marek koreańskich i chińskich, które oferują już znacznie więcej – od matryc 120 Hz po podświetlenie Mini-LED z lokalnym wygaszaniem. Dlatego Bravia 2 II sama w sobie nie jest złym telewizorem. Jest po prostu zbyt droga jak na to, co oferuje. Gdyby jej cena była wyraźnie niższa, jako prosty telewizor do codziennego oglądania miałaby znacznie więcej sensu.