QN80F należy do rodziny NeoQLED, czyli telewizorów Samsunga opartych na technologii mini-LED. W praktyce oznacza to lokalne strefy wygaszania, które mają poprawiać kontrast i separację świateł. W przypadku 100-calowej wersji mamy do czynienia z matrycą VA połączoną z około 120 strefami – to dość skromny wynik jak na tak dużą powierzchnię, choć trzeba przyznać, że i tak przełożyło się to na zauważalnie lepsze rezultaty niż w mniejszych przekątnych. W najlepszych dla niego scenach filmowych kontrast potrafi być naprawdę mocny – pięciocyfrowe wartości nie są tu przesadą, a światła oddzielają się od czerni w sposób, który na pierwszy rzut oka robi duże wrażenie. Fizyki jednak oszukać się nie da. Skoro tak ogromny ekran musi „pracować” na stosunkowo małej liczbie stref, zdarzają się momenty, w których telewizor radzi sobie gorzej z kontrolą obrazu. Gdy na przykład w finałowej scenie filmu pojawia się mnogość jasnych, drobnych elementów na czarnym tle, wokół nich widać poświaty i efekt halo. To pokazuje, że nawet mimo dopracowanego algorytmu, mini-LED wciąż ma swoje ograniczenia. Generalnie jednak kontrast można uznać za bardzo dobry i w codziennym oglądaniu większość użytkowników będzie w pełni zadowolona. Trzeba tylko pamiętać, że absolutnej czerni, znanej z OLED-ów, ten model nam nie zapewni. Tak samo zresztą jak żaden telelewizor LCD.
Czerń w TCL RM7L wypada naprawdę dobrze. Połączenie wysokokontrastowej matrycy VA ze strefowym podświetleniem RGB Mini-LED pozwala telewizorowi osiągać bardzo wysokie wyniki kontrastu. W większości zmierzonych przez nas scen były one na tyle dobre, że czarne fragmenty obrazu wyglądały głęboko i przekonująco. Najlepiej RM7L radzi sobie w mniej wymagających ujęciach, w których czerń zajmuje dużą część ekranu, a jasne elementy są stosunkowo niewielkie. W takich warunkach kontrast potrafi osiągać wartości sześciocyfrowe. Wraz ze wzrostem poziomu skomplikowania sceny wyniki stopniowo spadają, ale jest to naturalna cecha każdego telewizora LCD korzystającego z lokalnego wygaszania.
RM7L ma jednak wyraźnie mniej stref niż jego odpowiednik wykorzystujący podświetlenie SQD Mini-LED. W wersji 65-calowej różnica jest ponad dwukrotna, dlatego wokół jasnych elementów na ciemnym tle częściej można zauważyć większą poświatę. Pod względem samej precyzji wygaszania RM7L nie jest więc aż tak dokładny jak C7L. Technologia RGB Mini-LED ma jednak w tym miejscu własną przewagę. Poświata nie jest zwyczajnie biała, lecz przyjmuje kolor wyświetlanego elementu. Dobrym przykładem jest scena z filmu „Sicario 2”, w której widzimy kokpit helikoptera. Wokół zielonych świateł pojawia się zielonkawa poświata, zamiast typowej jasnej łuny znanej z klasycznych telewizorów Mini-LED. Sam efekt halo nadal jest widoczny, ale dzięki dopasowaniu jego koloru do obrazu mniej rzuca się w oczy i wygląda naturalniej.
Ostatecznie możliwości RM7L i C7L w zakresie wyświetlania czerni oceniamy podobnie. C7L lepiej kontroluje podświetlenie dzięki większej liczbie stref, natomiast RM7L nadrabia charakterem samej poświaty. Jest ona nieco większa, ale jednocześnie kolorystycznie lepiej zgrywa się z wyświetlanym obrazem.
UWAGA: Naturalnie wraz w wzrostem rozmiaru telewizora, liczba stref zwiększa się, mimo to spodziewamy się podobnych wyników kontrastu niezależnie od wersji RM7L. Warto też dodać, że TCL w broszurach produktu podaje liczbę „stref kolorów”, a nie faktycznych stref wygaszania. Ponieważ każda strefa kolorów składa się z trzech kanałów RGB, deklarowany wynik należy podzielić przez trzy. Dlatego 1344 strefy kolorów w testowanej przez nas wersji 65-calowej oznaczają 448 rzeczywistych stref wygaszania.
Rozmiar | Strefy wygaszania (rzeczywiste) | Strefy kolorów |
|---|
65" | 448 | 1344 |
75" | 600 | 1800 |
85" | 720 | 2160 |
98" | 960 | 2880 |