Samsung QN90F to telewizor, który pod wieloma względami pokazuje, jak dojrzale można rozwijać technologię miniLED. Mamy tu świetny kontrast i czerń, bardzo wysoką jasność HDR, która sprawdza się zarówno w filmach, jak i grach, a do tego matową matrycę, która w codziennym użytkowaniu robi ogromną różnicę. To właśnie ona sprawia, że QN90F jest jednym z najlepszych telewizorów do oglądania w nasłonecznionych salonach – refleksy i odbicia praktycznie znikają, a obraz pozostaje wyraźny i czytelny. Gracze dostają z kolei pakiet wszystkich najważniejszych funkcji, bardzo niski input lag, a także unikatowy tryb Game Motion Plus, który nadal pozostaje mocną przewagą Samsunga nad konkurencją. Do tego dochodzi szybki system Tizen, funkcje smart na wysokim poziomie i całkiem przyjemne nagłośnienie, które można rozszerzyć o soundbar w ramach Q-Symphony. Nie obyło się jednak bez kompromisów. Samsung zdecydował się zrezygnować z powłoki poszerzającej kąty widzenia – i choć matowa matryca radzi sobie znakomicie w dzień, to pod większym kątem widać już wyraźny spadek jasności i utratę intensywności barw. Mimo tych uwag QN90F to wciąż jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy, telewizor miniLED 4K, jaki można obecnie kupić. To model, który łączy świetne parametry obrazu, wysoką funkcjonalność i nowoczesny design, a przy tym jest wyjątkowo praktyczny w codziennym użytkowaniu. Jeśli ktoś szuka telewizora do jasnego salonu, który poradzi sobie zarówno z filmami, sportem, jak i grami – trudno dziś znaleźć lepszy wybór.
Philips OLED811 to OLED ze średniej półki na 2026 rok, który na tle największych rywali wyróżnia się przede wszystkim jednym: Ambilightem. Światło podążające za obrazem i rozchodzące się po ścianie potrafi zmienić atmosferę całego seansu. Wieczorem ekran wydaje się wychodzić poza swoje ramy, a oglądanie po prostu nabiera dodatkowego uroku. Dla jednych będzie to przyjemny dodatek, ale dla innych wystarczający powód, żeby kolejny raz wybrać właśnie Philipsa. Sam obraz jest bardzo porównywalny z tym, co oferują takie modele jak LG C6 czy Samsung S90H w wersjach korzystających z tego samego typu panelu. Dostajemy więc głęboką, idealną czerń, na której jasne elementy robią świetne wrażenie. OLED811 potrafi pokazać mocny HDR i co ważne, po kalibracji sam obraz jest bliski wzorcowi. Nie ma tutaj wielkiej przewagi nad konkurencją, ale nie ma też poczucia, że wybierając Philipsa dla Ambilightu, rezygnujemy z jakości obrazu.
Kilka dobrych zmian względem ubiegłorocznego modelu czeka też na graczy. Dzięki zastosowaniu układu MediaTek Pentonic 800 mamy w końcu cztery porty HDMI 2.1, więc podłączenie kilku sprzętów np.; konsol, komputera i soundbara nie wymaga już wybierania, który sprzęt dostanie pełne możliwości złącza. Samo granie daje dużo przyjemności — telewizor reaguje szybko, obsługuje zmienne odświeżanie, a z peceta pozwala zagrać w 4K przy 165 Hz. Szkoda tylko, że możliwości nowego procesora nie udało się równie dobrze wykorzystać przy obróbce słabszych materiałów. Najwięcej wątpliwości budzi jednak system operacyjny. Titan OS zastąpił lubiane Google TV i choć przez ostatni rok wyraźnie się rozwinął, nadal trudno uznać tę zmianę za dobrą. Co prawda sam system działa sprawniej, ma więcej przydatnych funkcji, a w bibliotece znajdziemy już większość popularnych serwisów streamingowych. Wciąż jednak wybór aplikacji jest znacznie skromniejszy niż w przypadku Google (czy konkurencji) i to właśnie pozostaje naszym zdaniem największą wadą OLED811. Szczególnie osoby korzystające z mniej popularnych usług mogą poczuć tę różnicę.
Czy warto go kupić? Tak, jeśli Titan OS odpowiada Waszym potrzebom. Pod względem obrazu i samuch możliwośći dla graczy OLED811 ma do zaoferowania tyle samo co jego konkurencji, jednak Ambilight daje mu coś, czego nie znajdziemy u innych. Philips trochę więc daje i trochę zabiera. Dokłada wyjątkowy klimat oglądania, ale ogranicza swobodę wyboru aplikacji. Jeżeli te, z których korzystacie, są dostępne, ten kompromis może być wart zaakceptowania.