Samsung QN90F to telewizor, który pod wieloma względami pokazuje, jak dojrzale można rozwijać technologię miniLED. Mamy tu świetny kontrast i czerń, bardzo wysoką jasność HDR, która sprawdza się zarówno w filmach, jak i grach, a do tego matową matrycę, która w codziennym użytkowaniu robi ogromną różnicę. To właśnie ona sprawia, że QN90F jest jednym z najlepszych telewizorów do oglądania w nasłonecznionych salonach – refleksy i odbicia praktycznie znikają, a obraz pozostaje wyraźny i czytelny. Gracze dostają z kolei pakiet wszystkich najważniejszych funkcji, bardzo niski input lag, a także unikatowy tryb Game Motion Plus, który nadal pozostaje mocną przewagą Samsunga nad konkurencją. Do tego dochodzi szybki system Tizen, funkcje smart na wysokim poziomie i całkiem przyjemne nagłośnienie, które można rozszerzyć o soundbar w ramach Q-Symphony. Nie obyło się jednak bez kompromisów. Samsung zdecydował się zrezygnować z powłoki poszerzającej kąty widzenia – i choć matowa matryca radzi sobie znakomicie w dzień, to pod większym kątem widać już wyraźny spadek jasności i utratę intensywności barw. Mimo tych uwag QN90F to wciąż jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy, telewizor miniLED 4K, jaki można obecnie kupić. To model, który łączy świetne parametry obrazu, wysoką funkcjonalność i nowoczesny design, a przy tym jest wyjątkowo praktyczny w codziennym użytkowaniu. Jeśli ktoś szuka telewizora do jasnego salonu, który poradzi sobie zarówno z filmami, sportem, jak i grami – trudno dziś znaleźć lepszy wybór.
Pomysł na serię The One praktycznie nie zmienił się od lat i w przypadku Philipsa PQS9001 jest to jednocześnie zaleta i jego największa bolączka. Nadal dostajemy uniwersalny telewizor ze średniej półki, którego głównym wyróżnikiem jest Ambilight. Światło podążające za obrazem potrafi zmienić atmosferę wieczornego seansu i dla wielu osób będzie najważniejszym argumentem za zakupem. Trudno się temu dziwić, bo kto polubił ten efekt, często nie chce już wracać do oglądania bez niego. Sama jakość obrazu jest dobra, ale bardzo podobny poziom widzieliśmy w tej serii już w poprzednich latach. Matryca VA zapewnia przyzwoitą czerń, kolory są dobrze nasycone, a jasność wystarcza do komfortowego oglądania w typowym salonie. Szkoda jednak, że Philips nie zrobił kolejnego kroku i nie zastosował choćby prostego lokalnego wygaszania. W ciemnym pokoju widać granatową czerń, a HDR, choć zauważalny, nie robi przez to większego wrażenia. Po tylu latach obecności The One na rynku oczekiwalibyśmy czegoś więcej.
Wyraźny postęp widać za to w Titan OS. W porównaniu z poprzednim rokiem, a szczególnie z wersją sprzed dwóch lat, system stał się znacznie przyjemniejszy w obsłudze. Przybyło trochę aplikacji, poprawiono wiele drobnych funkcji i usunięto irytujące błędy, na które wcześniej narzekaliśmy. Całość działa przyzwoicie, choć znów przeszkadza nam pilot wymagający celowania w telewizor. Philips uparcie pozostaje przy podczerwieni do zwykłego sterowania, mimo że obsługa głosu korzysta z łączności radiowej. Tym trudniej zrozumieć, dlaczego nie wykorzystano jej również do poruszania się po menu. The One ma też sporo do zaoferowania graczom. Cztery HDMI 2.1 i rozbudowane funkcje to jedno, ale największe wrażenie zrobił na nas czas reakcji matrycy. Nasz egzemplarz praktycznie nie smużył, nawet na ciemnych tłach, co w telewizorach LCD z matrycą VA jest rzadkością. Za to należą się Philipsowi duże brawa. Możliwość grania w 4K przy 144 Hz lub w Full HD przy 240 Hz dodatkowo zachęca do podłączenia komputera. Niestety także tutaj pozostał niedopracowany element: Dolby Vision w grach z Xboksa wiąże się z tak wysokim input lagiem.
PQS9000 pozostawia więc mieszane odczucia. Potrafi zaskoczyć świetnym ruchem i pokazuje, że Philips popracował nad systemem, ale w jakości obrazu brakuje podobnego kroku naprzód. To telewizor, który możemy polecić przede wszystkim miłośnikom Ambilightu. Jeżeli właśnie to oświetlenie przekonuje Was do Philipsa, zakup The One ma sporo sensu. Warto jednak sprawdzić, czy w podobnej cenie nie znajdziecie modelu Mini LED z dobrym lokalnym wygaszaniem, który zaoferuje głębszą czerń i bardziej efektowny HDR. Wtedy pozostaje zdecydować, co jest dla Was ważniejsze: klimat tworzony przez Ambilight czy lepsza jakość samego obrazu.