Samsung The Frame 2025 to telewizor inny niż wszystkie – i mimo, że pojawiła się dla niego konkurencja to nadal to robi najlepiej. Matowa matryca, zlicowanie ze ścianą i jeden cienki kabel dzięki modułowi One Connect sprawiają, że urządzenie bardziej przypomina obraz niż jaki kolwiek inny ekran. Aplikacja Art Store dalej oferuje najlepsze na rynku skany dzieł sztuki (nawet jeśli są w abonamencie), a dzięki wymiennym ramkom możemy dopasować TV do wnętrza niemal jak mebel. Jeśli chodzi o sam obraz, bo przecież mowa tutaj też o zwykłym telewizorze jest bez większych zmian, ale i bez rozczarowań w porównaniu do ubiegłorocznego modelu LS03D. The Frame nadal oferuje wysoki kontrast natywny i solidną jasność na poziomie 600 nitów, co w połączeniu z matową powłoką daje bardzo komfortowe użytkowanie w dzień. Kolory nie są tak żywe jak w błyszczących ekranach, ale na tle konkurencyjnych matowych konstrukcji – wypadają najlepiej. Nowością jest odświeżanie 144 Hz, choć w praktyce skorzystają z niego głównie gracze PC. I faktycznie – pod względem funkcji dla graczy The Frame ma niemal wszystko: niski input lag, obsługę zmiennego odświeżania (VRR), automatyczny tryb gry (ALLM), Game Bar i jedyny w swoim rodzaju upłynniacz ruchu przeznaczony dla gier. Niestety nie wszystko jest takie idealne jakby się mołgo wydawać. Dlaczego? A no dlatego, że zabrakło trybu HGiG, który nagle zniknął z najnowszej wersji systemu Tizen. I tu Samsung naprawdę powinien zareagować, bo dla wielu graczy to kluczowy element wyboru ekranu. A my to w pełni rozumiemy. Mimo, że LS03F The Frame 2025 nie przynosi większych rewolucji, nadal jest unikalnym telewizorem, który poza wyglądem oferuje całkiem solidny obraz i rozbudowane funkcje gamingowe. Szkoda tylko, że z roku na rok dostajemy też nowe kompromisy.
[AKTUALIZACJA] Zaktualizowaliśmy nasze testy telewizorów Samsung z rocznika 2025 ze względu na udostępnienie oprogramowania w wersji 1131, które przywróciło kluczową dla graczy funkcję HGiG.
Samsung The Frame 2026 nadal jest telewizorem skierowanym do dość konkretnego odbiorcy. Jeżeli zależy wam przede wszystkim na tym, żeby ekran dobrze wyglądał we wnętrzu, wisiał niemal płasko na ścianie i po wyłączeniu nie był po prostu dużym czarnym prostokątem, to trudno znaleźć na rynku coś, co realizuje ten pomysł równie dobrze. Matowa matryca, wymienne ramki, zewnętrzny moduł One Connect oraz rozbudowany Tryb Sztuka sprawiają, że The Frame faktycznie potrafi pełnić rolę elementu wystroju, a nie tylko telewizora stojącego w salonie. I właśnie w tej kategorii widzimy jego największy sens. Co ważne, nie oznacza to jednak, że poza wyglądem niewiele tutaj dostajemy. W jasnym pomieszczeniu The Frame radzi sobie naprawdę dobrze. Matowa powłoka bardzo skutecznie ogranicza odbicia, jasność sięgająca około 650 nitów wystarcza do komfortowego oglądania w dzień, a szeroka paleta barw sprawia, że kolorowe materiały, animacje czy jaśniejsze sceny HDR potrafią wyglądać bardzo efektownie. Do tego dochodzi 144 Hz w 4K oraz, po raz pierwszy, nawet 240 Hz w Full HD. VRR, ALLM, FreeSync, G-Sync, HGiG, niski input lag i rozbudowany Game Bar sprawiają, że pod względem funkcji dla graczy The Frame jest znacznie bardziej kompletnym telewizorem, niż sugerowałby jego „artystyczny” charakter.
Największe kompromisy zaczynają się wtedy, gdy spojrzymy na niego jak na telewizor typowo kinowy. The Frame nie posiada lokalnego wygaszania, dlatego w ciemnych scenach czerń wyraźnie się podnosi i właśnie tam najbardziej widać różnicę względem dobrych Mini LED-ów czy OLED-ów. HDR najlepiej prezentuje się więc w jasnych i kolorowych materiałach, natomiast wieczorne seanse w zaciemnionym pokoju zdecydowanie nie są jego najmocniejszą stroną. Do tego dochodzi zauważalne smużenie oraz tylko jedno pełnoprawne złącze HDMI 2.1 w module One Connect, co dla niektórych użytkowników (zwłaszcza graczy) może być irytujące.
The Frame 2026 nie jest więc telewizorem dla osoby, która za wszelką cenę szuka najlepszego obrazu w swojej klasie cenowej. Są modele oferujące lepszą czerń czy mocniejszy efekt HDR. Jeżeli jednak telewizor ma być częścią dobrze urządzonego salonu, często pracować w dzień, wyświetlać sztukę i jednocześnie dobrze sprawdzać się przy różnych treściach, The Frame nadal ma sporo sensu. Samsung praktycznie nie zmienił tutaj swojej recepty, ale też trudno się temu dziwić — koncepcję „obrazu na ścianie” wciąż realizuje bardzo dobrze. Właściciele poprzedniego modelu nie mają większego powodu do wymiany, ale dla nowych użytkowników szukających właśnie takiego połączenia designu i telewizora jest to nadal jedna z najciekawszych propozycji na rynku.