Samsung U8000F został przetestowany w najlepszym możliwym trybie obrazu wbudowanym w telewizor, czyli Filmmaker Mode. To właśnie ten tryb powinien – przynajmniej w teorii – oferować możliwie kinowy, referencyjny obraz bez zbędnych ulepszaczy. W przypadku treści SDR (głównie HD/SD), telewizor po wyjęciu z pudełka prezentował się zaskakująco dobrze. Błędy w balansie bieli krążyły wokół wartości 3, czyli mniej więcej na granicy postrzegalności. Jedyny zarzut można mieć do zarządzania jasnością – wykres gamma pokazał lekką tendencję do rozjaśniania lub przyciemniania niektórych partii, ale mimo to całość wypada całkiem nieźle jak na ten segment cenowy.
Niestety, dużo gorzej wygląda to w trybie HDR. Mimo że balans bieli nie był tragiczny, to telewizor miał spore błędy kolorystyczne – szczególnie widoczne na wykresie Color Checker, gdzie niemal każda próbka trafiała poza docelowy punkt. Obraz w HDR wygląda po prostu nienaturalnie, a kolory bywają przesunięte, matowe lub zbyt chłodne. W dużej mierze wynika to z faktu, że U8000F nie obsługuje szerokiej palety barw (DCI-P3). Telewizor fizycznie nie jest w stanie wyświetlić prawidłowych kolorów w standardzie HDR – i to niestety czuć w każdym bardziej wymagającym materiale.
Przyjrzeliśmy się też uważnie temu, jak Blaupunkt radzi sobie z kolorami w trybie filmowym i tutaj sprawa jest, krótko mówiąc, dwojaka. Ponownie musimy wyraźnie oddzielić to, co widzimy w standardowym formacie SDR, od tego, co dzieje się po włączeniu HDR-u, bo to dwa zupełnie inne światy. Zacznijmy od tej lepszej strony medalu. Jeśli planujecie na tym telewizorze oglądać klasyczną telewizję, YouTube’a czy starsze filmy, możecie liczyć na naprawdę nieźle zestrojone barwy. W naszym testowym egzemplarzu balans bieli w trybie filmowym wypadł nadwyraz poprawnie, co nas szczerze zaskoczyło. Oczywiście, żeby nie było zbyt różowo, dopatrzyliśmy się pewnych mankamentów. Patrząc na wykresy gammy, zauważyliśmy, że procesor ma problem z odpowiednim przyciemnieniem obrazu w jego najjaśniejszych partiach. Do tego dochodzi dość mocne, momentami zbyt agresywne nasycenie czerwieni, co skutkowało widocznymi błędami w odwzorowaniu niektórych odcieni. Mimo to, w ogólnym rozrachunku, obraz w SDR jest po prostu solidny i da się go oglądać bez grymasu na twarzy. Niestety, czar pryska w momencie, gdy wchodzimy ponownie w świat HDR. Tutaj Blaupunkt zachowuje się tak, jakbyśmy nagle przełączyli go w tryb sklepowy, i to w jego najgorszym wydaniu. Nadmiar niebieskiego koloru w balansie bieli jest tak duży, że aż wali po oczach, psując jakikolwiek realizm sceny. Do tego dochodzi fakt, że telewizor bardzo swobodnie interpretuje jasność, co przy analizie krzywej EOTF jasno pokazało, że przez większość czasu kolory wydają się po prostu sprane i pozbawione głębi. To zresztą idealnie widać po błędach kolorystycznych, które w tym trybie stają się ewidentne. Ponownie zostajemy więc z tym samym wnioskiem: Blaupunkt w trybie SDR wygląda znacznie lepiej i naturalniej niż w HDR, który sprawia wrażenie dodanego na siłę, bez odpowiedniego dopracowania.