Telewizor Sharp GP6765 ma wiele pozytywnych cech, które wyróżniają go w swojej półce cenowej. Przede wszystkim, system Google TV zapewnia użytkownikom szeroką elastyczność i komfort w korzystaniu z różnorodnych aplikacji i treści. Intuicyjny interfejs, wsparcie dla wyszukiwania w języku polskim oraz możliwość korzystania z asystenta głosowego Google sprawiają, że nawigacja po telewizorze jest przyjemna i prosta. Dzięki tej platformie użytkownicy mogą korzystać z szerokiej gamy aplikacji streamingowych, co umożliwia łatwe oglądanie filmów i seriali w wysokiej jakości bez konieczności podłączania dodatkowych urządzeń. W filmach sama jakość obrazu nie zawodzi - zwłaszcza w tej półce cenowej. W testowanych scenach filmowych telewizor radzi sobie znakomicie z przejściami kolorów, plasując go w czołówce modeli w tej kategorii. Mimo że model ten ma pewne wady, takie jak nie najwyższa jasność - ale nie najniższa patrząc na modele na konkurencyjne to implementacja Dolby Vision znacząco poprawia jakość obrazu, umożliwiając lepsze odwzorowanie detali w jasnych i ciemnych scenach. Dla graczy istotnym plusem jest niski input lag, wynoszący zaledwie 13 ms, pozwalając na płynne i responsywne granie. Telewizor wykazuje również bardzo dobrą współpracę z komputerem, oferując wsparcie dla chroma 4:4:4, co przekłada się na doskonałą czytelność tekstu i wyrazistość obrazu. Warto pamietać, że telewizor posiada matrycę 60hz - jak wszystkie w tej półce cenowej, więc jego sparwnoćć w sporcie czy grach może być ograniczona. Dodatkowo, niektórzy gracze mogą być mocno zawiedzeni brakiem niektórych istostnych funkcji, mimo obecności HDMI 2.1. Sharp GP6765 to solidny wybór, który oferuje wiele zalet, takich jak świetny system Google TV, znakomita płynność przejść tonalnych oraz niski input lag. Jednocześnie model ten wymaga pewnych kompromisów, zwłaszcza w kontekście jasności i niektórych funkcji dla graczy. Niemniej jednak, dla osób szukających telewizora w przystępnej cenie, GP6765 może okazać się atrakcyjną propozycją.
Pomysł na serię The One praktycznie nie zmienił się od lat i w przypadku Philipsa PQS9001 jest to jednocześnie zaleta i jego największa bolączka. Nadal dostajemy uniwersalny telewizor ze średniej półki, którego głównym wyróżnikiem jest Ambilight. Światło podążające za obrazem potrafi zmienić atmosferę wieczornego seansu i dla wielu osób będzie najważniejszym argumentem za zakupem. Trudno się temu dziwić, bo kto polubił ten efekt, często nie chce już wracać do oglądania bez niego. Sama jakość obrazu jest dobra, ale bardzo podobny poziom widzieliśmy w tej serii już w poprzednich latach. Matryca VA zapewnia przyzwoitą czerń, kolory są dobrze nasycone, a jasność wystarcza do komfortowego oglądania w typowym salonie. Szkoda jednak, że Philips nie zrobił kolejnego kroku i nie zastosował choćby prostego lokalnego wygaszania. W ciemnym pokoju widać granatową czerń, a HDR, choć zauważalny, nie robi przez to większego wrażenia. Po tylu latach obecności The One na rynku oczekiwalibyśmy czegoś więcej.
Wyraźny postęp widać za to w Titan OS. W porównaniu z poprzednim rokiem, a szczególnie z wersją sprzed dwóch lat, system stał się znacznie przyjemniejszy w obsłudze. Przybyło trochę aplikacji, poprawiono wiele drobnych funkcji i usunięto irytujące błędy, na które wcześniej narzekaliśmy. Całość działa przyzwoicie, choć znów przeszkadza nam pilot wymagający celowania w telewizor. Philips uparcie pozostaje przy podczerwieni do zwykłego sterowania, mimo że obsługa głosu korzysta z łączności radiowej. Tym trudniej zrozumieć, dlaczego nie wykorzystano jej również do poruszania się po menu. The One ma też sporo do zaoferowania graczom. Cztery HDMI 2.1 i rozbudowane funkcje to jedno, ale największe wrażenie zrobił na nas czas reakcji matrycy. Nasz egzemplarz praktycznie nie smużył, nawet na ciemnych tłach, co w telewizorach LCD z matrycą VA jest rzadkością. Za to należą się Philipsowi duże brawa. Możliwość grania w 4K przy 144 Hz lub w Full HD przy 240 Hz dodatkowo zachęca do podłączenia komputera. Niestety także tutaj pozostał niedopracowany element: Dolby Vision w grach z Xboksa wiąże się z tak wysokim input lagiem.
PQS9000 pozostawia więc mieszane odczucia. Potrafi zaskoczyć świetnym ruchem i pokazuje, że Philips popracował nad systemem, ale w jakości obrazu brakuje podobnego kroku naprzód. To telewizor, który możemy polecić przede wszystkim miłośnikom Ambilightu. Jeżeli właśnie to oświetlenie przekonuje Was do Philipsa, zakup The One ma sporo sensu. Warto jednak sprawdzić, czy w podobnej cenie nie znajdziecie modelu Mini LED z dobrym lokalnym wygaszaniem, który zaoferuje głębszą czerń i bardziej efektowny HDR. Wtedy pozostaje zdecydować, co jest dla Was ważniejsze: klimat tworzony przez Ambilight czy lepsza jakość samego obrazu.