Sharp GP7 działa na systemie Google TV, który zapewnia dostęp do bogatej biblioteki aplikacji i usług streamingowych. Jego główną zaletą jest przejrzysty interfejs, który integruje treści z różnych źródeł w jednym miejscu, ułatwiając wyszukiwanie i zarządzanie. Obsługa głosowa w języku polskim działa bez zarzutu, a dzięki pilotowi z wbudowanym mikrofonem możemy szybko znaleźć interesujące nas treści, np. filmy, seriale czy muzykę. Regularne aktualizacje systemu sprawiają, że Google TV pozostaje na czasie, dostosowując się do nowych potrzeb użytkowników i wprowadzając kolejne funkcje. To wygodne i nowoczesne rozwiązanie, które sprawia, że korzystanie z telewizora jest intuicyjne i przyjemne.
Choć Google TV to mocny punkt GP7, pozostałe funkcje telewizora nie są już tak imponujące. Brakuje nagrywania programów czy trybu obrazu w obrazie (PiP), a użytkownicy Apple mogą odczuć brak wsparcia dla AirPlay. Jest za to Miracast dla Windowsa oraz Bluetooth, umożliwiający podłączenie słuchawek czy klawiatury. To wystarczająca baza dla mniej wymagających użytkowników, choć osoby oczekujące bardziej zaawansowanych funkcji mogą poczuć niedosyt. Sharp GP7 skupia się głównie na możliwościach smart oferowanych przez Google TV, pozostawiając tradycyjne rozwiązania na dalszym planie.
Smart TV – webOS
Niezależnie od tego, na którą wersję C6 trafimy, zestaw funkcji pozostaje taki sam. Sercem telewizora jest oczywiście webOS, czyli system, który LG rozwija już od wielu lat. Działa szybko, jest dobrze zoptymalizowany i przede wszystkim oferuje dostęp do praktycznie wszystkich popularnych aplikacji. Netflix, Disney+, Prime Video, YouTube, Max czy inne serwisy streamingowe – pod tym względem trudno znaleźć tutaj większe braki. Sam system daje też sporo dodatkowych możliwości. Mamy AirPlay, łatwe przesyłanie obrazu ze smartfona, sterowanie urządzeniami inteligentnego domu czy możliwość personalizacji ekranu głównego. LG od kilku generacji mocno rozbudowuje webOS i momentami liczba dostępnych zakładek czy rekomendacji może nawet trochę przytłaczać (zwłaszcza z reklamami w tle), ale po przyzwyczajeniu system jest wygodny i przede wszystkim działa sprawnie.
Klasyczne funkcje telewizora
C6 bardzo dobrze radzi sobie również wtedy, gdy chcemy korzystać z niego jak z normalnego telewizora, a nie tylko ekranu do Netflixa. Obsługa telewizji naziemnej, przewodnik po programach czy przełączanie kanałów działają sprawnie i trudno mieć tutaj większe zastrzeżenia. LG nadal oferuje też możliwość nagrywania programów na USB, więc pod względem klasycznych funkcji wyposażenie jest naprawdę bogate. W zasadzie brakuje nam tutaj tylko dwóch rzeczy. Pierwszą jest funkcja PiP, czyli możliwość jednoczesnego wyświetlania dwóch źródeł obrazu. Drugą – podświetlenie pilota, które przydałoby się szczególnie podczas wieczornego oglądania. Poza tym C6 ma właściwie wszystko, czego możemy oczekiwać od współczesnego telewizora.
Magic Remote – RÓŻNE WERSJE
Przy zakupie C6 warto natomiast zwrócić uwagę na pilota, bo tutaj LG zrobiło małe zamieszanie. Podczas naszych testów mieliśmy między innymi wariant C64, spotykany w dużych sieciach handlowych. W zestawie znajdował się nowy, znacznie mniejszy Magic Remote Slim. Ma mniej przycisków i wygląda zdecydowanie nowocześniej, ale nadal zachowuje dwie najbardziej charakterystyczne cechy pilotów LG – rolkę oraz sterowanie kursorem poprzez ruch pilota. Z kolei testowany przez nas C6E był wyposażony w starszą, większą wersję Magic Remote. Działa ona właściwie tak samo, ale ma klasyczną klawiaturę numeryczną i znacznie więcej fizycznych przycisków. Wygląda mniej nowocześnie, ale część osób – szczególnie przyzwyczajonych do klasycznych pilotów – może uznać ją za wygodniejszą. Nie ma więc jednej odpowiedzi, który pilot jest lepszy. Nowy jest mniejszy, prostszy i zdecydowanie bardziej współczesny, starszy daje za to szybszy dostęp do większej liczby funkcji bez przeklikiwania się przez menu. Warto po prostu wiedzieć, że zależnie od oznaczenia C6 w pudełku możemy znaleźć jeden albo drugi wariant.