Dzięki nowemu panelowi QD-OLED, Sony Bravia 8 II potrafi osiągnąć astronomicznie wysoką jasność na poziomie około 2000 nitów, co przekłada się na niemal referencyjną jakość w filmach i serialach nagranych w formacie HDR. W materiałach testowych takich jak Życie Pi czy Sicario 2 efekt jest wręcz zachwycający – detale w jasnych partiach obrazu pozostają doskonale widoczne, a sceny nocne urzekają głębią i kontrastem. Nie jest jednak idealnie. W porównaniu z najgroźniejszymi konkurentami Bravia 8 II notuje wyraźny spadek jasności przy pełnoekranowych, bardzo jasnych planszach. Jeśli zestawić maksymalną luminancję punktową z jasnością 100% bieli w trybie HDR, Bravia 8 II wypada nawet dwu lub trzykrotnie ciemniej od modeli LG G5 czy Samsung S95F. W scenie z filmu The Meg było to szczególnie wyraźne – ekran stawał się zauważalnie ciemniejszy niż w telewizorach konkurencji. Mimo tego mankamentu rezultaty Bravii 8 II nadal plasują ją w ścisłej czołówce rynku. Na pochwałę zasługuje absolutnie topowe pokrycie palet barwnych – DCI-P3 na poziomie niemal 100%, a BT.2020 bliskie 90%. To parametry, które pozwalają w pełni wydobyć potencjał treści HDR i zapewnić wrażenia rodem z sali kinowej w domowym zaciszu.
Samsung S90H w wariancie WOLED to wciąż niezwykle jasny telewizor jak na model z tej półki cenowej, choć względem wersji QD-OLED wypada minimalnie ciemniej. Różnica nie jest jednak tak znacząca, jak w ubiegłorocznej serii F, gdzie rozpietość potrafiła sięgać nawet 500 nitów. Tutaj parametry obu matryc są bardzo zbliżone, a różnice w szczytowej jasności mieszczą się w granicach zaledwie 100–150 nitów. W pomiarach małych fragmentów obrazu S90H na panelu WOLED bez problemu osiąga poziom blisko 1500 nitów. Taki zapas mocy pozwala fenomenalnie oddać dynamikę efektów HDR – wszelkie rozbłyski, refleksy światła czy wybuchy mają odpowiednią siłę przebicia, dokładnie tak, jak zaplanowali to twórcy w studiu montażowym. Jak w przypadku większości wyświetlaczy OLED, kiedy cały ekran zalewa bardzo jasna scena, uruchamiają się systemy chroniące matrycę i jasność naturalnie spada do okolic 700 nitów. Warto jednak podkreślić, że to nadal znakomity rezultat na rynku. Częstokroć zauważalnie lepszy niż w przypadku wielu ekranów wykorzystujących technologię Mini LED z tego samego segmentu.
Pokrycie palety barw
Największa różnica między oboma wariantami S90H kryje się właśnie w sposobie reprodukcji i nasyceniu barw. Wynika to bezpośrednio z odmiennej budowy samej matrycy WOLED, która wykorzystuje dodatkowy, biały subpiksel. W efekcie kolory o bardzo wysokiej jasności nie osiągają aż tak intensywnego nasycenia, a wolumen szerokiej palety jest nieco bardziej ograniczony niż w technologii QD-OLED. Nie zmienia to jednak faktu, że w codziennym użytkowaniu różnice te będą dla większości widzów trudne do wyłapania. Zmierzona przez nas przestrzeń DCI-P3 sięga w panelu WOLED blisko 99%, co sprawia, że w zdecydowanej większości realnych scen filmowych oba warianty zaprezentują niemal identyczny obraz. Prawdziwy dystans ujawnia się dopiero w rzadszych, wyjątkowo wymagających produkcjach, które sięgają po ultra szeroką paletę BT.2020. Ze względu na specyfikę budowy panelu WOLED, pokrycie tego standardu jest tu o jakieś 15% niższe w porównaniu do S90HAT z matrycą QD-OLED, przez co najbardziej jaskrawe, mocno doświetlone barwy w HDR mogą sprawiać wrażenie ciut mniej soczystych.