TCL C69K / Q6C to telewizor, który celuje idealnie w graczy i fanów filmów z rozsądnym budżetem. Jego największy atut to połączenie matrycy VA z podświetleniem Mini-LED. Mówiąc wprost: kontrast jest wysoki, a czerń głęboka, więc wieczorne seanse wyglądają naprawdę efektownie. Do tego dochodzi 144 Hz, co "robi robotę" nie tylko w sporcie, ale przede wszystkim w grach. A dla graczy jest tu pełen pakiet: HDMI 2.1, VRR, ALLM, HGiG, a nawet opcja 240 Hz na PC. Dorzućmy do tego Dolby Vision, które dodaje filmom kinowego charakteru, i mamy obraz, który się po prostu podoba. Na co dzień telewizor działa na Google TV z asystentem Gemini AI, więc aplikacji nie brakuje. Dźwięk też daje radę – wsparcie dla Dolby Atmos i DTS to miły dodatek przy oznakowanych głośnikach marki Onkyo. Oczywiście, nie jest idealnie. Zarządzanie podświetleniem w trudniejszych scenach potrafi się pogubić i czasem rozświetli czerń. No i te polskie tłumaczenia w menu... bywają pokraczne. Mimo to, C69K / Q6C broni się znakomicie. Biorąc pod uwagę cenę, to jeden z najciekawszych, uniwersalnych telewizorów do filmów i gier. Warto na niego polować w promocjach i liczyć na tradycyjne dla TCL poprawki w aktualizacjach.
Hisense U7S to kolejna odsłona serii U7, której największą zaletą pozostaje stosunek ceny do jakości. Dostajemy telewizor Mini LED z lokalnym wygaszaniem, które rzeczywiście poprawia czerń i daje obrazowi głębię podczas wieczornego oglądania. W dzień z kolei przydaje się spory zapas jasności, dzięki któremu nie trzeba od razu zasłaniać okien. Nie jest to sprzęt bez kompromisów, ale jako telewizor do codziennego oglądania ma sporo sensu. Dużo dostają też gracze. U7S obsługuje wysokie odświeżanie z konsol i komputerów, ma rozbudowany zestaw funkcji gamingowych i bardzo szybko reaguje na polecenia z pada. Co cieszy, niski input lag zachowuje również w Dolby Vision. Do tego dochodzi sprawnie działająca VIDAA, która oferuje zarówno funkcje Smart, jak i przydatne dodatki do zwykłej telewizji. Całość jest więc dość uniwersalna, choć względem ubiegłorocznego U7Q trudno mówić o dużym kroku naprzód.
Niestety zostały też rzeczy, które wyraźnie nam przeszkadzają. Pierwszą jest smużenie. Matryca ma wysokie odświeżanie, ale jej piksele nie zawsze za nim nadążają, przez co za ruchomymi obiektami ciągną się widoczne ślady. Szczególnie odczują to fani sportu i szybkich gier. Drugą sprawą jest HDR, który telewizor pokazuje trochę „po swojemu”. Zamiast trzymać się jasności zapisanej w materiale, mocno rozjaśnia część obrazu. Miało być zapewne bardziej efektownie, ale często wychodzi odwrotnie: scena robi się przejaskrawiona, traci głębię i wyraźnie odbiega od intencji twórców. Szkoda, że tego zachowania nie da się skutecznie skorygować nawet podczas kalibracji.
Mimo tych uwag U7S pozostaje ciekawym wyborem, jeśli szukamy możliwie dużo za rozsądne pieniądze. W porównaniu z podstawowymi LCD bez lokalnego wygaszania, które nadal można spotkać w podobnej cenie, oferuje przede wszystkim znacznie lepszą czerń. I właśnie w tym tkwi jego największa siła. Nie trzeba sięgać po drogi model, żeby dostać Mini LED, którego zalety faktycznie widać podczas oglądania. Jeśli zaakceptujemy jego wady, Hisense U7S może być przedewszystkim opłacalnym zakupem.