TCL C6KS (występujący też pod nazwami C69KS i Q6CS) to telewizor, który na papierze zapowiadał się na hit w kategorii „opłacalność”. I faktycznie, pod wieloma względami to udany sprzęt: dzięki podświetleniu Mini-LED dostajemy dobrą czerń i jasność, która nie ustępuje droższym modelom. Ba, jest identyczna jak w nieco droższym modelu C6K, którego już dla Was przetestowaliśmy. Do tego dochodzi ten sam świetny system Google TV i zaskakująco bogate funkcje dla graczy, które sprawiają, że nawet przy matrycy 60 Hz da się tu przyjemnie pograć. Niestety, dobre wrażenie psuje kultura pracy zastosowanej matrycy. Telewizor boryka się z wyraźnym smużeniem, a agresywny dithering (cyfrowe ziarno) sprawia, że obraz często wygląda nienaturalnie i sztucznie – jakby był na siłę wyostrzany. Ostatecznie największym problemem C6KS nie są jednak jego wady, ale jego brat C6K. W obecnej cenie ten model znajduje się w dziwnym „rozkroku”. Kosztuje niemal tyle samo (lub niewiele mniej), co pełnoprawny TCL C6K, który oferuje znacznie lepszą matrycę 120 Hz i jest konstrukcją po prostu kompletną bez tych irytujących błędów. C6KS to model kompromisowy, który stanie się atrakcyjny tylko pod jednym warunkiem – jeśli jego cena drastycznie spadnie. Na ten moment znacznie bezpieczniejszym i lepszym wyborem pozostaje dopłata (często symboliczna) do modelu C6K. Można złośliwie stwierdzić, że literka „S” w nazwie faktycznie oznacza „Slim”. Tyle że nie chodzi tu o wyjątkowo smukłą obudowę, a o to, jak bardzo „wyszczuplono” ten model z możliwości względem pełnoprawnego C6K.
Pomysł na serię The One praktycznie nie zmienił się od lat i w przypadku Philipsa PQS9001 jest to jednocześnie zaleta i jego największa bolączka. Nadal dostajemy uniwersalny telewizor ze średniej półki, którego głównym wyróżnikiem jest Ambilight. Światło podążające za obrazem potrafi zmienić atmosferę wieczornego seansu i dla wielu osób będzie najważniejszym argumentem za zakupem. Trudno się temu dziwić, bo kto polubił ten efekt, często nie chce już wracać do oglądania bez niego. Sama jakość obrazu jest dobra, ale bardzo podobny poziom widzieliśmy w tej serii już w poprzednich latach. Matryca VA zapewnia przyzwoitą czerń, kolory są dobrze nasycone, a jasność wystarcza do komfortowego oglądania w typowym salonie. Szkoda jednak, że Philips nie zrobił kolejnego kroku i nie zastosował choćby prostego lokalnego wygaszania. W ciemnym pokoju widać granatową czerń, a HDR, choć zauważalny, nie robi przez to większego wrażenia. Po tylu latach obecności The One na rynku oczekiwalibyśmy czegoś więcej.
Wyraźny postęp widać za to w Titan OS. W porównaniu z poprzednim rokiem, a szczególnie z wersją sprzed dwóch lat, system stał się znacznie przyjemniejszy w obsłudze. Przybyło trochę aplikacji, poprawiono wiele drobnych funkcji i usunięto irytujące błędy, na które wcześniej narzekaliśmy. Całość działa przyzwoicie, choć znów przeszkadza nam pilot wymagający celowania w telewizor. Philips uparcie pozostaje przy podczerwieni do zwykłego sterowania, mimo że obsługa głosu korzysta z łączności radiowej. Tym trudniej zrozumieć, dlaczego nie wykorzystano jej również do poruszania się po menu. The One ma też sporo do zaoferowania graczom. Cztery HDMI 2.1 i rozbudowane funkcje to jedno, ale największe wrażenie zrobił na nas czas reakcji matrycy. Nasz egzemplarz praktycznie nie smużył, nawet na ciemnych tłach, co w telewizorach LCD z matrycą VA jest rzadkością. Za to należą się Philipsowi duże brawa. Możliwość grania w 4K przy 144 Hz lub w Full HD przy 240 Hz dodatkowo zachęca do podłączenia komputera. Niestety także tutaj pozostał niedopracowany element: Dolby Vision w grach z Xboksa wiąże się z tak wysokim input lagiem.
PQS9000 pozostawia więc mieszane odczucia. Potrafi zaskoczyć świetnym ruchem i pokazuje, że Philips popracował nad systemem, ale w jakości obrazu brakuje podobnego kroku naprzód. To telewizor, który możemy polecić przede wszystkim miłośnikom Ambilightu. Jeżeli właśnie to oświetlenie przekonuje Was do Philipsa, zakup The One ma sporo sensu. Warto jednak sprawdzić, czy w podobnej cenie nie znajdziecie modelu Mini LED z dobrym lokalnym wygaszaniem, który zaoferuje głębszą czerń i bardziej efektowny HDR. Wtedy pozostaje zdecydować, co jest dla Was ważniejsze: klimat tworzony przez Ambilight czy lepsza jakość samego obrazu.