TCL C75B oferuje wiele trybów obrazu, ale naszym zdaniem najlepszym wyborem jest tryb „Film”. Mimo że jego ustawienia są całkiem niezłe, telewizor boryka się z pewnymi problemami w odwzorowaniu kolorów. W testach zauważyliśmy, że obraz miał zauważalnie zaróżowiony odcień względem tego, co można uznać za poprawne. Efekt ten szczególnie widoczny był w odcieniach skóry, które sprawiały wrażenie nienaturalnie rozpalonych. Głównym winowajcą tego zjawiska okazał się balans bieli, charakteryzujący się nadmierną ilością niebieskiego i czerwonego koloru zarówno w materiałach HD, jak i 4K HDR.
Dodatkowym problemem był sposób odwzorowania jasności. Gamma, która odpowiada za widoczność szczegółów w ciemniejszych materiałach, była zdecydowanie podbita, co powodowało, że w najciemniejszych fragmentach ekranu szczegóły były niewidoczne, ginąc w całkowitej czerni (np. dolna partia ekranu w zdjęciu porównawczym - koło ucha aktorki). Podobnie sytuacja wyglądała na krzywej EOTF, która znajdowała się poniżej poprawnej wartości a to sugeruje, że podobny problem możemy napotkwać w treściach 4K HDR.
Dzięki naszemu doświadczeniu i odpowiednim narzędziom postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce i sprawdzić, ile da się wyciągnąć z tego modelu po profesjonalnej kalibracji. Szczegóły opisujemy w kolejnej sekcji.
Przyjrzeliśmy się też uważnie temu, jak Blaupunkt radzi sobie z kolorami w trybie filmowym i tutaj sprawa jest, krótko mówiąc, dwojaka. Ponownie musimy wyraźnie oddzielić to, co widzimy w standardowym formacie SDR, od tego, co dzieje się po włączeniu HDR-u, bo to dwa zupełnie inne światy. Zacznijmy od tej lepszej strony medalu. Jeśli planujecie na tym telewizorze oglądać klasyczną telewizję, YouTube’a czy starsze filmy, możecie liczyć na naprawdę nieźle zestrojone barwy. W naszym testowym egzemplarzu balans bieli w trybie filmowym wypadł nadwyraz poprawnie, co nas szczerze zaskoczyło. Oczywiście, żeby nie było zbyt różowo, dopatrzyliśmy się pewnych mankamentów. Patrząc na wykresy gammy, zauważyliśmy, że procesor ma problem z odpowiednim przyciemnieniem obrazu w jego najjaśniejszych partiach. Do tego dochodzi dość mocne, momentami zbyt agresywne nasycenie czerwieni, co skutkowało widocznymi błędami w odwzorowaniu niektórych odcieni. Mimo to, w ogólnym rozrachunku, obraz w SDR jest po prostu solidny i da się go oglądać bez grymasu na twarzy. Niestety, czar pryska w momencie, gdy wchodzimy ponownie w świat HDR. Tutaj Blaupunkt zachowuje się tak, jakbyśmy nagle przełączyli go w tryb sklepowy, i to w jego najgorszym wydaniu. Nadmiar niebieskiego koloru w balansie bieli jest tak duży, że aż wali po oczach, psując jakikolwiek realizm sceny. Do tego dochodzi fakt, że telewizor bardzo swobodnie interpretuje jasność, co przy analizie krzywej EOTF jasno pokazało, że przez większość czasu kolory wydają się po prostu sprane i pozbawione głębi. To zresztą idealnie widać po błędach kolorystycznych, które w tym trybie stają się ewidentne. Ponownie zostajemy więc z tym samym wnioskiem: Blaupunkt w trybie SDR wygląda znacznie lepiej i naturalniej niż w HDR, który sprawia wrażenie dodanego na siłę, bez odpowiedniego dopracowania.