Telewizor SAMSUNG S90D, znany też jako S94D, to sprzęt, który podczas naszych testów wielokrotnie pozytywnie nas zaskoczył. Na wstępie warto wspomnieć, że w zależności od wybranego rozmiaru, różnice mogą dotyczyć zastosowanej matrycy OLED. Bez względu jednak na to, na jaki wariant trafimy, można liczyć na znakomitą czerń i efekty HDR, które dzięki wysokiej jasności robią ogromne wrażenie. To jeden z tych telewizorów, które naprawdę potrafią przenieść domowe oglądanie na poziom kinowy. Podczas testów filmów i seriali od razu zwróciliśmy uwagę na świetne odwzorowanie kolorów i głębię czerni. Sceny w ciemnościach, które na innych ekranach bywają problematyczne, tutaj są pełne szczegółów i wciągające. Choć fabryczne ustawienia kolorów mogłyby być trochę lepsze, to po kalibracji obraz nabrał wyrazistości, a telewizor pokazał, na co go naprawdę stać. W kwestii codziennego użytkowania zauważyliśmy, że szerokie kąty widzenia pozwalają komfortowo oglądać treści nawet z mniej centralnych pozycji. System operacyjny Tizen przypadł nam do gustu – jest przejrzysty, szybki i oferuje dostęp do najpopularniejszych aplikacji. AirPlay działa bezproblemowo, co było miłym dodatkiem podczas testów. A co z płynnością obrazu?... Matryca 144 Hz radzi sobie świetnie. Podczas oglądania sportu obraz był płynny, bez najmniejszego smużenia. Mecze czy wyścigi oglądało się tak, jakbyśmy naprawdę byli na trybunach. Nie mogliśmy też pominąć testów gamingowych. Niski input lag oraz obsługa HDMI 2.1 sprawiają, że S90D/S94D to świetny wybór dla graczy. Gry działały płynnie, a każdy ruch był wyświetlany z niesamowitą precyzją. To sprzęt, który sprosta oczekiwaniom nawet bardziej wymagających użytkowników konsol. SAMSUNG S90D/S94D to telewizor, który łączy znakomitą jakość obrazu z nowoczesnymi funkcjami i wszechstronnością. Niezależnie od tego, czy oglądamy filmy, gramy na konsoli, czy po prostu korzystamy z aplikacji, ten model robi wrażenie. W swojej klasie cenowej to naprawdę mocny zawodnik.
Debiut marki Haier na europejskim rynku telewizorów z modelem K85F sprawia wrażenie mocno pospiesznego, a po wnikliwych testach – wręcz niedokończonego. Analizując ten produkt, dochodzimy do fundamentalnego wniosku: jego największym problemem nie jest wcale sama jakość zastosowanego panelu. Ta, biorąc pod uwagę segment cenowy, jest po prostu przeciętna, z typowymi dla technologii VA zaletami w postaci wysokiego kontrastu i równie typowymi wadami, jak słabe kąty widzenia. Tym, co w rzeczywistości dyskwalifikuje ten model w roli domowego centrum rozrywki, jest rażący brak dopracowania od strony inżynieryjnej i, przede wszystkim, programowej. Lista niedociągnięć jest długa i zaczyna się od pierwszego kontaktu z urządzeniem. Niedbały montaż, którego można było uniknąć na etapie kontroli jakości, fatalnie zoptymalizowany i źle przetłumaczony system Google TV czy irytujące problemy z tak podstawowymi funkcjami, jak parowanie pilota – to wszystko składa się na obraz produktu, który wydaje się być wypuszczony na rynek bez należytej staranności. Katastrofalna jakość obrazu w trybie HDR, będąca wynikiem nie tylko niskiej jasności, ale i kompletnego braku inteligentnej adaptacji do sygnału, jedynie dopełnia tego rozczarowującego obrazu. Okazuje się jednak, że ten model ma swoje drugie, zaskakujące oblicze. Wystarczy spojrzeć na niego nie przez pryzmat domowego telewizora, a raczej dużego i taniego wyświetlacza do zadań specjalnych. Wtedy jego mankamenty schodzą na dalszy plan, a na czoło wysuwają się nieoczekiwane atuty: fantastycznie działający odtwarzacz multimediów z USB, rewelacyjna czytelność czcionek z PC oraz dostęp do ogromnej bazy aplikacji. W takiej roli – jako ekran w sali konferencyjnej, hotelowym lobby czy prosty odtwarzacz reklamowy – Haier K85F sprawdza się zaskakująco dobrze. Dla typowego użytkownika, szukającego w 2025 roku niezawodnego i po prostu dobrze działającego telewizora do salonu, Haier K85F jest jednak propozycją, którą niezwykle trudno z czystym sumieniem polecić. To produkt pełen sprzeczności, który w swojej podstawowej, zamierzonej przez producenta funkcji zawodzi na zbyt wielu polach.