Samsung QN900F to telewizor, który potrafi zrobić ogromne wrażenie. Największą siłą tego modelu jest połączenie Mini-LED-owego podświetlenia z matową matrycą. Dzięki temu mamy nie tylko niezłą czerń, ale przede wszystkim niesamowitą jasność i świetną czytelność w każdych warunkach. W ciągu dnia, w mocno nasłonecznionym salonie, to prawdopodobnie najlepiej radzący sobie telewizor w tegorocznej ofercie Samsunga. Gracze również znajdą tutaj sporo dla siebie – mimo że to ekran 8K, w 4K potrafi działać z częstotliwością aż 165 Hz. Do tego dochodzi pełny pakiet HDMI 2.1, funkcje VRR i ALLM oraz niski input lag, więc QN900F sprawdzi się zarówno z konsolami nowej generacji, jak i z PC-tem. Na duże brawa zasługuje też design – po powieszeniu na ścianie, z grubą metalową ramką, ten model przypomina bardziej luksusową wersję kultowego The Frame. W połączeniu z matową matrycą i trybem Art Store faktycznie można go traktować jak sprzęt, który nie tylko gra i świeci, ale też zdobi salon.
Nie wszystko jednak jest idealne. Mimo imponującej specyfikacji zarządzanie lokalnym wygaszaniem nie zawsze wypada tak dobrze, jak można by oczekiwać. Przy tak dużej liczbie stref Samsung mógłby lepiej dopracować kontrolę nad czernią i efektami HDR – widać, że potencjał jest ogromny, ale nie zawsze przekłada się to na obraz z najwyższej półki. Do tego trzeba pamiętać, że rozdzielczość 8K to wciąż bardziej ciekawostka niż realna potrzeba, a cena tego modelu sprawia, że łatwo zacząć rozglądać się za tańszymi alternatywami, również w ofercie samego Samsunga. Mimo tych zastrzeżeń QN900F to telewizor, który zdecydowanie potrafi zachwycić. Jego siła nie tkwi w samym 8K, ale w tym, jak prezentuje obraz, jak wygląda i jaką daje frajdę z użytkowania.
[AKTUALIZACJA] Zaktualizowaliśmy nasze testy telewizorów Samsung z rocznika 2025 ze względu na udostępnienie oprogramowania w wersji 1131, które przywróciło kluczową dla graczy funkcję HGiG.
LG OLED B6 to bardzo udana kontynuacja serii B i jednocześnie telewizor, który ma sporo sensu jako pierwszy krok w stronę OLED-a. Nie próbuje rywalizować z najdroższymi modelami pod każdym względem, ale w najważniejszych kwestiach nadal potrafi pokazać dokładnie to, za co wiele osób wybiera tę technologię: perfekcyjną czerń, bardzo wysoki kontrast i obraz, który w filmach potrafi wyglądać po prostu efektownie. Duża w tym zasługa nowej budżetowej matrycy WOLED czyli OLED SE. Dzięki niej najtańszy OLED LG jest dziś wyraźnie jaśniejszy niż jeszcze kilka lat temu, a około 800 nitów w HDR to wynik, który realnie daje się zauważyć podczas oglądania. Jasne elementy mają więcej energii, obraz lepiej radzi sobie w bardziej wymagających scenach, a w połączeniu z oledową czernią całość potrafi wyglądać naprawdę imponująco. Szczególnie dobrze wypadają filmy i seriale z platform streamingowych, zwłaszcza te dostępne w Dolby Vision. To właśnie wtedy B6 najlepiej wykorzystuje swoje możliwości i potrafi pokazać obraz, który dla osoby przesiadającej się z typowego telewizora LCD będzie dużym krokiem naprzód.
Nie jest to jednak model pozbawiony kompromisów. Największe zastrzeżenia mamy do sposobu, w jaki ekran radzi sobie z odbiciami. Brak klasycznego polaryzatora sprawia, że telewizor znacznie gorzej znosi ustawienie naprzeciwko dużego okna albo mocnego źródła światła. Refleksy są bardziej widoczne niż w innych panelach WOLED, a sama czerń w jasnym pomieszczeniu traci część swojego charakteru. W kontrolowanych warunkach nie będzie to problem, ale do bardzo jasnego salonu warto podejść do tego zakupu trochę ostrożniej. Pewien niedosyt zostawia też działanie systemu webOS. Sam w sobie nadal jest bardzo dobry, ma bogatą bibliotekę aplikacji, wygodnego pilota Magic Remote i właściwie wszystko, czego można oczekiwać od nowoczesnego Smart TV. Problem w tym, że na B6 nie zawsze działa tak płynnie, jak powinien. Momentami czuć, że nowa wersja systemu jest bardziej wymagająca i nieco "cięższa" niż wcześniej.
Mimo tych uwag LG B6 nadal wypada bardzo dobrze. To telewizor, który daje wszystkie najważniejsze zalety OLED-a, a przy tym nie kosztuje tyle co wyższe serie. Najwięcej sensu będzie miał wtedy, gdy pojawi się w dobrej promocji, bo właśnie wtedy może okazać się jednym z najciekawszych wyborów dla osób, które chcą wejść w świat OLED-ów bez przepłacania.