TCL C6K to telewizor dla tych, którzy chcą połączyć granie i oglądanie filmów z dobrym kontrastem, a przy tym nie wydać fortuny. Dzięki matrycy VA z podświetleniem Mini-LED czernie są głębokie, a kontrast wysoki, więc seanse wieczorne wyglądają naprawdę efektownie. Do tego dochodzi przyzwoita jasność, która w połączeniu z Dolby Vision sprawia, że filmy potrafią nabrać kinowego charakteru. Nie bez znaczenia jest też płynność obrazu – 144-hercowe odświeżanie robi robotę przy sporcie czy dynamicznych grach, a gracze dostają pełny pakiet dodatków: VRR, ALLM, HDMI 2.1, HGiG, a nawet tryb 240 Hz w PC. Na co dzień telewizor napędza Google TV, które oferuje masę aplikacji i asystenta głosowego Gemini AI, więc obsługa jest wygodna i elastyczna. Warto też wspomnieć o dźwięku – obsługa Dolby Atmos i DTS daje poczucie, że sprzęt jest gotowy nie tylko do grania. Jak to zwykle bywa, kilka rzeczy można by poprawić. Podświetlenie w trudniejszych scenach potrafi zgubić szczegóły lub rozświetlić czerń, a polskie tłumaczenia w menu bywają tak pokraczne, że trzeba się zastanowić, o co właściwie chodzi. Mimo tego całość broni się bardzo dobrze, a biorąc pod uwagę cenę, TCL C6K może być jednym z ciekawszych wyborów dla kogoś, kto szuka uniwersalnego telewizora do filmów, sportu i gier. Zwłaszcza kiedy trafi się dobra promocja – i gdy TCL tradycyjnie podszlifuje drobiazgi w aktualizacjach.
TCL C8L to bez wątpienia jeden z najbardziej intrygujących telewizorów Mini-LED, jakie trafiły do naszego laboratorium w tym roku. Model ten broni się przede wszystkim znakomitym stosunkiem ceny do oferowanych możliwości. TCL przyzwyczaiło nas już do tego, że potrafi agresywnie wyceniać swoje ekrany, ale w przypadku serii C8 producent potrafi przesunąć granicę jeszcze dalej. W kwocie, która u rynkowej konkurencji często pozwala zaledwie na zakup modeli ze średniej półki lub dwóch takich modelii jak C8K , tutaj otrzymujemy wyposażenie i parametry równe topowym modelom. Nowy procesor obrazu, cztery pełne porty HDMI 2.1, obsługa ekstremalnego odświeżania oraz potężna jasność szczytowa dzięki ogromnej ilości stref wygaszania to argumenty, obok których trudno przejść obojętnie.
Analizując jednak całokształt, trzeba uczciwie podsumować charakter tego telewizora. C8L to sprzęt stworzony bardziej do wyświetlania obrazu „efektownego” niż rygorystycznie wiernego. Co mamy przez to na myśli? Oprogramowanie oraz algorytmy zarządzające strefami podświetlenia Mini-LED zostały zestrojone w taki sposób, aby stawiać na widowiskowość – obraz ma być jasny, kontrastowy i uderzający nasyceniem. A co to oznacza? Telewizor ma tendencję do samowolnego interpretowania obrazu zamiast trzymania się pewnych norm studyjnych. Dla większości użytkowników szukających "większych" emocji w filmach czy grach, taki efekt będzie raczej zaletą. Z kolei puryści i fani idealnie naturalnego obrazu (tacy jak my 😉) mogą uznać to za zachowanie zbyt agresywne i niezgodne z intencją reżysera. Dlatego finalną ocenę w tej kwestii pozostawiamy Wam.
Ogólnie rzecz biorąc, mimo tej specyfiki, TCL C8L to telewizor, który z czystym sumieniem możemy, a wręcz musimy polecić. To przede wszystkim produkt klasy premium, robiący dosłownie wszystko poprawnie... aż do bólu. Pewne niedoskonałości traktowalibyśmy po prostu jako cechy tego urządzenia, a nie wady – głównie ze względu na ograniczenia technologiczne, do których przyzwyczaiły nas już wszystkie telewizory Mini-LED od każdego producenta na rynku. Ostatecznie dopracowanie od strony oprogramowania dało nowej ósemce naprawdę bardzo dużo, dzięki czemu dostajemy sprzęt dojrzały, pewny i niemal kompletny.