LG G5 to telewizor, który nie tylko kontynuuje, ale i rozwija to, za co pokochaliśmy poprzednie modele z serii G. Zamiast iść utartą ścieżką, LG postawiło na nową matrycę Tandem OLED – i był to strzał w dziesiątkę. Jasność obrazu? Poprostu, F E N O M E N A L N A. Efekt HDR? Bliski referencji. Kolory po kalibracji? Niemal perfekcyjne. Płynność ruchu, niskie opóźnienia i funkcje dla graczy? Na absolutnie topowym poziomie. G5 sprawdza się zarówno w filmach, jak i w grach, w dzień i w nocy, z dekoderem, konsolą, PC czy samym pilotem. Oczywiście – to nie jest produkt pozbawiony wad. Szkoda, że zabrakło wsparcia dla DTS, kąty widzenia pogorszyły się względem poprzednika a pilot w zależności od wersji może się różnić. Ale kiedy spojrzymy na całokształt, trudno nie odnieść wrażenia, że to jeden z najlepszych telewizorów OLED dostępnych na rynku, a nawet być może najlepszy. Napewno, jeśli chodzi o jego uniwersalność i jakość obrazu bez konieczności sięgania po ekstremalnie drogie modele konkurencji. Jeśli szukacie telewizora do wszystkiego – do kina, gier, jasnego salonu, oglądania treści internetowych czy podłączania komputera – LG G5 to sprzęt, który po prostu dowozi na każdym froncie bez kompromisów.
Samsung QN990F to telewizor, który robi ogromne wrażenie już od pierwszej chwili. To prawdopodobnie jeden z najładniejszych modeli na rynku – ultracienki, z niemal niewidoczną ramką i podstawą, która sprawia wrażenie, jakby ekran lewitował nad stolikiem. Do tego dochodzi futurystyczny moduł Wiraless One Connect, tym razem w wersji bezprzewodowej, który pozwala ograniczyć liczbę kabli w salonie i nadaje całości nowoczesnego charakteru. Ale na designie się nie kończy. QN990F to także potężna specyfikacja. Mini-LED z ponad tysiącem stref wygaszania potrafi generować kontrast, który momentami ociera się o poziom OLED-ów.„Do tego dochodzi bardzo wysoka jasność HDR oraz nowość w postaci matowej matrycy, która skutecznie eliminuje refleksy. A gdy dodamy jeszcze świetną płynność ruchu z częstotliwością odświeżania sięgającą nawet 240 Hz w 4K, mamy zestaw funkcji, który naprawdę robi wrażenie. Samsung nie zapomniał też o graczach – mamy Game Bar, VRR, ALLM, aż pięć portów HDMI 2.1 i fenomenalny input lag na poziomie 10–15 ms (przy połączeniu przez micro HDMI).
I właśnie tu dochodzimy do sedna. Bo choć QN990F imponuje na papierze i w wielu testach, to w praktyce niektóre rozwiązania wciąż wymagają dopracowania. Bezprzewodowy moduł One Connect podnosi input lag do wartości nieakceptowalnych dla graczy, Mini-LED potrafi zgubić się w trudnych scenach z dużą ilością detali, a brak Dolby Vision czy DTS:X przypomina, że Samsung idzie w zaparte swoją drogą, czasem kosztem użytkownika. Mimo tego QN990F to telewizor, który pokazuje kierunek rozwoju branży. To nie jest model dla każdego – ale dla osób, które kochają gadżety, nowinki technologiczne i chcą mieć w salonie ekran wyglądający jak przybysz z przyszłości. Jeśli jednak ktoś szuka wyłącznie najlepszej jakości obrazu, to nawet w portfolio Samsunga znajdzie modele, które poradzą sobie znacznie lepiej – może bez 8K, ale z bardziej dopracowanym kontrastem czy kolorami. Bo 8K wciąż pozostaje technologią, która patrzy mocno w przyszłość a QN990F pokazuje, jak mogą wyglądać telewizory jutra. Tylko czy my – widzowie – jesteśmy już gotowi, żeby zapłacić za tę wizję tak wysoką cenę i zaakceptować kompromisy, które się z nią wiążą?