Historia rywalizacji między Xboxem a PlayStation pełna jest decyzji, które mogły całkowicie zmienić układ sił w branży i wygląda na to, że jedną z największych była utrata Final Fantasy przez Microsoft. Były szef działu wydawniczego Xboxa, Ed Fries, po latach przyznał, że to właśnie ta seria znajduje się na szczycie listy „straconych szans”. Co ciekawe, problem nie polegał tylko na negocjacjach, ale na znacznie bardziej złożonej sytuacji rynkowej, w której japońscy wydawcy balansowali między chęcią wsparcia konkurencji a obawą przed reakcją Sony.
Japońscy wydawcy między młotem a kowadłem
Według Friesa firmy takie jak Square Enix, ale też Konami czy Capcom, były zainteresowane wspieraniem Xboxa, szczególnie na początku jego istnienia. Problem w tym, że relacje z Sony były na tyle istotne, że nikt nie chciał ryzykować ich pogorszenia. W praktyce oznaczało to bardzo ostrożne ruchy nawet jeśli pojawiały się współprace z Microsoftem, to często były one ograniczone lub mniej widoczne.
Fries sugeruje, że wydawcy chcieli uniknąć sytuacji, w której Sony mogłoby ich „ukarać” na przykład poprzez opóźnianie dostępu do devkitów albo ograniczanie promocji ich gier na platformie PlayStation. To pokazuje, jak duży wpływ miała dominacja jednej firmy na rynku i jak bardzo utrudniała ona budowanie realnej konkurencji, zwłaszcza w Japonii, gdzie Xbox od początku miał pod górkę.
Final Fantasy które mogło zmienić wszystko
Brak Final Fantasy na pierwszym Xboxie to nie tylko kwestia jednego tytułu, ale potencjalny punkt zwrotny dla całej marki konsoli. Seria od lat była jednym z filarów popularności PlayStation, więc jej pojawienie się na Xboxie mogłoby znacząco zmienić percepcję sprzętu, szczególnie na rynku japońskim. Ostatecznie współpraca z Square Enix doszła do skutku dopiero później, przynosząc takie tytuły jak Final Fantasy XI czy Final Fantasy XIII, ale było już za późno, by odwrócić trend. Co ciekawe, niektóre studia próbowały delikatnie balansować sytuację przykładem może być seria Dead or Alive, która czasowo trafiała ekskluzywnie na Xboxa, co miało być subtelnym sygnałem dla Sony, że konkurencja jest potrzebna. To jednak były wyjątki, a nie reguła, i nie miały takiej siły rażenia jak potencjalne przeniesienie Final Fantasy.
Historia pokazuje, że jedna decyzja potrafi wpłynąć na całą generację konsol. Brak Final Fantasy na Xboxie to jeden z tych momentów, które mogły zmienić układ sił ale ostatecznie umocniły dominację PlayStation.
źródło: gamesradar
Redakcja Choose TV












