W świecie technologii rzadko zdarzają się momenty, które można nazwać „historycznymi”. Jednak dane sprzedażowe za rok 2025, które właśnie spłynęły od Counterpoint Research, zwiastują trzęsienie ziemi. Wszystko wskazuje na to, że dwudziestoletnia dominacja Samsunga na rynku telewizorów wisi na bardzo cienkim włosku – a konkretnie na jednym procencie udziału w rynku.
Chińska ofensywa kontra koreański spokój
Spójrzmy na liczby, bo to one najlepiej oddają tempo zmian. Podczas gdy Samsung w 2025 roku odnotował lekki spadek dostaw (o 3%), chiński gigant TCL wystrzelił w górę o oszałamiające 20%. Efekt? Samsung kontroluje obecnie 17% globalnego rynku, a TCL depcze mu po piętach z wynikiem 16%. To już nie jest pościg... to walka ramię w ramię. Choć Samsung wciąż wygrywa portfelem (sprzedaje droższe modele premium i zarabia na nich więcej), to w kategorii „ilość pudełek lądujących w domach klientów” TCL jest już niemal na szczycie.
Mapa świata TV narysowana na nowo
Najnowszy raport przynosi więcej niespodzianek, które wywracają nasze wyobrażenie o tym, kto trzęsie rynkiem:
Zaskoczenie zza oceanu: Piątym największym graczem na świecie stał się... Walmart. Tak, amerykańska sieć sklepów, dzięki przejęciu marki Vizio i sukcesowi budżetowego Onn, wyprzedziła wielu tradycyjnych producentów jak np. Philips czy Sony
LG wraca do gry: Po kilku trudniejszych latach LG Electronics znów rośnie (z 8% do 9% udziału), głównie dzięki świetnej passie w Ameryce Północnej
Hisense w lekkiej zadyszce: Mimo bycia potęgą, marka zaliczyła duży spadek z 12% na 10%, co eksperci tłumaczą słabszą kondycją wewnętrznego rynku w Chinach
TCL idzie po premium
Jeśli ktoś myślał, że TCL osiągnęło już sufit, to ostatnie ruchy firmy wyprowadzają z błędu. Przejęcie większościowych udziałów w joint venture zarządzającym biznesem telewizyjnym Sony to sygnał, że Chińczycy nie chcą być już tylko „tanią alternatywą”. Chcą prestiżu i technologii, która pozwoli im wygryźć Samsunga także z segmentu premium.
Ale co to znaczy dla konsumentów? Dla nas, taka sytuacja to czysty zysk. Samsung nie może już „spocząć na laurach” i świętować 20-lecia sukcesu w spokoju. Aby utrzymać koronę w 2026 roku, będzie musiał odpowiedzieć agresywniejszą wyceną lub innowacją, która znów odskoczy konkurencji. Czy w przyszłym roku o tej porze będziemy pisać o nowym królu? Counterpoint przewiduje, że Samsung rzutem na taśmę może jeszcze obronić fotel lidera w 2026 roku, ale dynamika jest nieubłagana. Era niepodzielnego panowania jednej firmy właśnie się kończy.
Katarzyna Petru












