Kolejna edycja State of Play okazała się jednym z mocniejszych pokazów ostatnich lat. Przez ponad 60 minut Sony prezentowało zarówno duże projekty AAA, jak i mniejsze, bardziej eksperymentalne produkcje. W centrum uwagi znalazły się gry zmierzające głównie na PlayStation 5, choć część tytułów trafi także na PC oraz inne platformy. Widzowie otrzymali nowe zwiastuny, fragmenty rozgrywki i kilka niespodziewanych powrotów kultowych marek. Pokaz był wyraźnie nastawiony na najbliższe miesiące i 2026 rok. Nie zabrakło też kilku momentów, które wywołały spore poruszenie wśród fanów.
Duże powroty i mocne nazwiska
Wśród zaprezentowanych produkcji znalazły się nowe materiały z Pragmata, 007 First Light oraz kolejne spojrzenie na uniwersum Silent Hill. Sporo emocji wzbudził również remake klasycznej trylogii God of War oraz zapowiedź dwuwymiarowego prequela osadzonego w tym świecie. Na scenie pojawiły się także znane marki, takie jak Castlevania czy Metal Gear Solid, które wracają w odświeżonych wersjach. Jednym z najbardziej komentowanych momentów był jednak pierwszy zwiastun wysokobudżetowej gry z Johnem Wickiem.
Różnorodność zamiast jednej „bomby”
Choć niektórzy liczyli na absolutnie przełomową zapowiedź nowego projektu first-party od Sony, pokaz postawił przede wszystkim na szeroką ofertę i różnorodność gatunkową. Obok widowiskowych produkcji akcji pojawiły się wyścigi w uniwersum Star Wars, mroczne projekty indie oraz kolekcje klasycznych tytułów. Dla wielu graczy był to jeden z najbardziej „napakowanych” pokazów od dawna, nawet jeśli zabrakło jednej, dominującej zapowiedzi, która zdefiniowałaby całą generację.
State of Play z lutego 2026 pokazało, że Sony ma solidny plan na najbliższe miesiące. Zamiast jednej wielkiej niespodzianki otrzymaliśmy serię konkretnych ogłoszeń i gameplayów. Jeśli zaprezentowane tytuły dowiozą jakość, najbliższy rok dla PS5 może być naprawdę intensywny.
źródło: PlayStation
Katarzyna Petru












