Wyobraź sobie, że wchodzisz do sklepu i dostajesz nowoczesny, 55-calowy telewizor 4K z potężnym soundbarem zupełnie za darmo. Nie płacisz ani grosza... ani teraz, ani w ratach. Brzmi jak internetowe oszustwo? W USA to rzeczywistość pod nazwą Telly. Jednak najnowsze raporty donoszą, że ta „rewolucja” właśnie zalicza bolesne zderzenie ze ścianą.
Czym w ogóle jest telewizor Telly? (Wyjaśniamy)
Telly to nietypowy zestaw składający się z głównego ekranu 4K LCD o przekątnej 55 cali oraz umieszczonego pod nim drugiego, mniejszego wyświetlacza (Smart Screen). Ten dolny panel służy do podglądu pogody, wyników sportowych i – przede wszystkim – wyświetlania nieustannych reklam. Oba ekrany przedziela potężny soundbar marki Harman Kardon, gwarantujący dźwięk znacznie lepszy niż w standardowych telewizorach. Urządzenie posiada też wbudowane podświetlenie LED na plecach obudowy (efekt podobny do Ambilight ale bez dynamicznego podświetlenia) oraz dwie kamery, które umożliwiają granie w gry ruchowe i ćwiczenia fitness, choć przez wielu są uważane za narzędzie do inwigilacji domowników. Pierwsze wrażenia i unboxing możecie zobaczyć na kanale YouTube użytkownika "David Di Franco".
Liczby nie kłamią: „Za darmo” to za mało
Choć Telly obiecywało, że do domów trafią miliony sztuk, rzeczywistość opisana przez serwisy Lowpass jest brutalna. Do tej pory dostarczono zaledwie 35 000 egzemplarzy. To kropla w morzu potrzeb i ułamek z zapowiadanych 500 tysięcy.
Dlaczego ludzie nie chcą darmowego sprzętu? 3 główne problemy.
Inwigilacja: Urządzenie co kilka sekund raportuje do centrali, co robisz przed ekranem.
Awarie: Jak donoszą serwisy flatpanelshd oraz hdtvtest to aż co dziesiąty telewizor Telly (10%) dociera do klienta z pękniętą matrycą.
Koszty: Produkcja tak skomplikowanego urządzenia (dwa ekrany + soundbar) jest tak droga, że firma nie nadąża z finansowaniem kolejnych partii.
Czy w Europie to by przeszło?
W kraju takim jak nasz, gdzie polowanie na okazje to niemal sport narodowy, darmowy telewizor brzmi jak spełnienie marzeń. Jednak Telly w Polsce mogłoby skończyć na stosie szybciej, niż się na nim pojawiło. Powód? Nasza niemal alergiczna reakcja na naruszanie prywatności i europejskie prawo RODO, które pilnuje nas nawet w kapciach przed telewizorem. Choć kochamy oszczędzać, jeszcze bardziej kochamy święty spokój. Wyobraźcie sobie finał Ligi Mistrzów albo kulminacyjny moment serialu na Netflixie, a pod spodem... agresywny baner z mrugającą promocją na pieluchy. To poprostu przepis na szał, a nie relaks.
Najgorszy jest jednak pewien 'haczyk' w regulaminie – jeśli zablokujesz reklamy (np. odcinając internet), musisz oddać firmie równowartość telewizora czyli około 1000 dolarów.
Przypadek Telly pokazuje, że darmowy sprzęt ma swoją mroczną stronę. Okazuje się, że prywatność i spokój są warte więcej niż kilkanaście stówek, które musielibyśmy wydać na zwykły telewizor w markecie. Model „telewizor za dane” na razie przegrywa z modelem „płacę i mam spokój”. I wygląda na to, że nic w tym przypadku się nie zmieni.
Źródło: Lowpass, HDTVTest, FlatpanelsHD, YouTube @daviddifranco
Paweł Koper












