Kiedy większość producentów na CES 2026 skupiła się na obietnicach i mglistych zapowiedziach, TCL jako jedynen z nielicznych wyłożył karty na stół. Przeszliśmy przez ich stoisko w Las Vegas, by sprawdzić, czy zapowiadana rewolucja w MiniLED to tylko liczby w tabelkach, czy faktyczny przeskok jakościowy. I wiecie co? Jest o czym pisać, bo chiński gigant gra w tym roku na dwa fronty, które mogą mocno namieszać w salonach.
Flagowy X11L: 2cm grubości i 20 000 stref wygaszania
Głównym punktem programu był następca topowego X11K – model X11L. I tu pierwsze zaskoczenie, bo TCL poszedł pod prąd. Podczas gdy branża zachłysnęła się technologią Micro RGB (lub MiniLED RGB), we flagowcu postawiono na coś innego: technolopgię SQD, czyli nowe podejście do kropek kwantowych. Dlaczego? Powód jest prozaiczny, ale kluczowy dla każdego, kto nie chce mieć na ścianie telewizora o grubości szafy. Micro RGB wymaga przestrzeni, by światło mogło się rozproszyć. Wybierając telewizory z technologią SQD, TCL stworzył telewizor, który ma zaledwie 0,8 cala grubości, a jednocześnie mieści w sobie monstrualne 20 000 stref wygaszania (w wersji 98 cali). Staliśmy przy tym ekranie dobrych kilkanaście minut, patrząc pod ekstremalnymi kątami – efekt „halo” wokół jasnych obiektów praktycznie nie istnieje. Wydaje się wiec, że telewizor ten naprawdę morze pod kątem czerni i kontrastu zawalczyć z matrycami organicznymi. Pytanie tylko jak będzie wyglądał finalny produkt, który trafi do Europy? Tego dowiemy się w marcu lub kwietniu tego roku.
X11L: Potężny obraz, który wymaga... potężnego salonu
Mimo zachwytów nad technologią, X11L ma jeden, dla wielu kluczowy minus. I paradoksalnie, wcale nie chodzi tutaj o cenę. Największą barierą wejścia w posiadanie tego modelu będzie jego rozmiar. Wszystko wskazuje na to, że podobnie jak przed rokiem, przygodę z flagową serią zaczniemy dopiero od 85/98 cali. Na ten moment nic nie zapowiada, by TCL planowało mniejsze przekątne dla tego konkretnego modelu. Ponownie zobaczymy wersję 98-calową, a ofertę domknie absolutny gigant – 115 cali. Choć finalna cena tych największych potworów nie jest jeszcze znana, można śmiało zakładać, że tanio nie będzie. To sprzęt bezkompromisowy, celujący w konkretnego widza PREMIUM. Jeśli jednak macie miejsce na ścianie i szukacie absolutnego szczytu możliwości technologii MiniLED w 2026 roku, X11L będzie jednym z najmocniejszych kandydatów do tego tytułu.
Bezprzewodowy dźwięk przestrzenny
TCL X11L to także powrót do korzeni w kwestii audio. Zamiast ukrytych głośników „grających w ścianę”, mamy tu zintegrowany soundbar z przetwornikami skierowanymi prosto na widza. To owoc współpracy z Bang & Olufsen i to po prostu słychać. Ale prawdziwym hitem może okazać się wsparcie dla Dolby Atmos Flex Connect. To technologia, która pozwala bezprzewodowo dołożyć do telewizora subwoofer czy dodatkowe głośniki w dowolnym miejscu pokoju. System sam wykryje ich położenie i skalibruje dźwięk tak, byście zawsze byli w centrum akcji.
C9L: Kompletnie inny niż poprzednik
Jeśli jednak smukłość obudowy nie jest dla Was priorytetem, TCL przygotował model C9L. To tutaj wylądowała technologia Micro RGB. Telewizor jest wyraźnie grubszy od flagowego X11L, ale w zamian oferuje paletę barw, która niemal w 100% pokrywa przestrzeń BT.2020. To propozycja dla tych, którzy szukają „referencyjnego” odwzorwowania barw i są w stanie poświęcić design na rzecz bezkompromisowego nasycenia kolorów. Dobrze widzieć, że producent daje nam wybór, zamiast zamykać nas w jednej technologii.
C8L i C7L: Premiera bez fajerwerków?
Sytuacja z modelami C7L i C8L na targach była specyficzna. O ile przy flagowym X11L czy C9L producent sypał liczbami jak z rękawa, o tyle przy tych seriach "dla ludu" TCL nagle nabrało trochę wody w usta. Wizualnie oba modele bardzo przypominają to, co widzieliśmy rok temu. C8L nadal kusi designem Zero Border ze swoją smukłą ramką, podczas gdy C7L to klasyczna konstrukcja z widocznym czarnym marginesem przy krawędzi matrycy.
Matryca WHVA 2. generacji
Najważniejszą informacją dotyczącą serii C7L i C8L jest zastosowanie drugiej generacji matryc WHVA. I to jest ruch, na który czekaliśmy. Nie jest tajemnicą, że telewizory Mini-LED – choć bardzo dore pod względem kontrastu i jasności zazwyczaj obrywały za słabe kąty widzenia. Wystarczyło usiąść trochę bardziej z boku, by obraz tracił nasycenie i wpadał w szarości. Z tego, co widzieliśmy na stoisku, WHVA 2.0 realnie ten problem eliminuje. Obraz pozostaje stabilny, a kolory nie bladły tak szybko, jak w starszych modelach z przed 2025 roku.
Dolby Vision 2.0 TCL potwierdza jego obsługę
Ważna wiadomość dla fanów najwyższej jakości obrazu. TCL oficjalnie potwierdza implementację Dolby Vision 2.0 w swoich telewizorach na 2026 rok. Co ciekawe, mówi się, że nowy format może trafić w drodze aktualizacji także do wybranych modeli z 2025 roku, choć na ten moment nie jest to jeszcze oficjalnie potwierdozne. O samym Dolby Vision 2.0 przygotowaliśmy dla Was osobny materiał , gdzie rozkładamy ten format jak i tematykę HDR na czynniki pierwsze. Koniecznie go nadróbcie:
Drukowane OLED-y: Chińczycy też potrafią
Na koniec TCL pokazało coś, co wykracza daleko poza domowy salon – drukowane OLED-y (IJP) prosto z fabryki CSOT. To nie są tylko ciekawostki do smartfonów czy 27-calowych monitorów. Producent wyraźnie zaznacza, że ta technologia, dzięki swojej precyzji i ostrości, może zrewolucjonizować rynek profesjonalnych urządzeń np. medycznych narzedzi. Prawdziwym magnesem na stoisku był jednak prototyp kokpitu samochodowego przyszłości. TCL zaprezentowało, jak ich wyświetlacze można niemal dowolnie rozciągać i zaginać, dopasowując je do obłych kształtów wnętrza auta. Co najważniejsze dla nas, użytkowników końcowych: te panele mają klasyczny układ subpikseli. Oznacza to, że niezależnie od tego, czy patrzymy na wyniki badań, czy na nawigację w aucie, tekst jest ostry jak brzytwa – bez irytującego poszarpania czcionek, z którym wciąż walczą niektórzy producenci obecnych na rynku OLED-ów.
TCL nie bierze jeńców
Tegoroczne stoisko TCL na CES 2026 pokazało, że czas nazywania tej marki „tańszą alternatywą” definitywnie się skończył. Producent z ogromną pewnością siebie wchodzi w segment ultra-premium, stawiając na gigantyczne ekrany i autorskie technologie jak SQD czy pokazuje swoje drukowane OLED-y jako alternatywę przyszłości dla koreańskich matryc. Oczywiście, targowe obietnice o 10 000 nitów czy idealnej czerni zawsze trzeba brać z lekkim przymrużeniem oka, ale postęp w kwestii matryc WHVA 2.0, zastosowania nowych kropek kwantowych SQD czy podświetlenia RGB Mini-LED/ Mircro LED to realne zmiany, które odczujemy. Rok 2026 zapowiada się jako rok wielkich przekątnych i walki o to, by Mini-LED w końcu przestał mieć jakiekolwiek kompleksy względem OLED-ów.
Maciej Koper












