BioShock 4, jedna z najbardziej wyczekiwanych gier ostatnich lat, napotyka poważne problemy. Tuż przed Gamescom ONL 2025 pojawiły się doniesienia o zwolnieniach w studiu Cloud Chamber – teraz mamy już oficjalne potwierdzenie. Pracę straciło aż 80 z 250 osób, czyli prawie jedna trzecia całego zespołu. Według źródeł wewnętrznych pierwotny plan zakładał premierę pod koniec 2026 lub na początku 2027 roku, ale restrukturyzacja wymusiła przesunięcie daty debiutu na drugą połowę 2027 roku, a być może nawet później.
2K potwierdza: priorytetem jakość rozgrywki
Prezes 2K, David Ismailer, przyznał, że cięcia są konieczne, aby studio mogło skupić się na kluczowych elementach gry. – Chcemy, by BioShock 4 spełnił oczekiwania fanów i nie był kompromisem – podkreślił. To trudna decyzja, ale według firmy ma ona pomóc zespołowi skoncentrować się na tym, co najważniejsze.
Cloud Chamber i trudne początki
Nie da się ukryć, że problemem Cloud Chamber od początku była próba pogodzenia dwóch ogromnych wyzwań: stworzenia nowego studia od zera i równoczesnego rozwijania gry AAA. Historia branży pokazuje, że wiele firm poległo na takim połączeniu, a projekt BioShock 4 nie jest wyjątkiem.
Sukcesy poprzednich odsłon serii
Seria BioShock to fundament współczesnych gier i jeden z najważniejszych przykładów, jak połączyć narrację z gameplayem. BioShock z 2007 roku zachwycił klimatem podwodnego Rapture i filozoficzną głębią fabuły. BioShock 2 rozwijał tę wizję, a BioShock Infinite przeniósł graczy do latającej Columbii, zdobywając ponad 80 nagród „Gry Roku”. Te sukcesy sprawiły, że oczekiwania wobec czwartej części są gigantyczne – gracze chcą tytułu, który znów zapisze się w historii gamingu.
Fani muszą uzbroić się w cierpliwość...
Mimo problemów Take-Two nie zamierza rezygnować z projektu. BioShock 4 wciąż powstaje, a Fergusson i jego zespół mają stworzyć grę godną legendy. Niestety, na premierę przyjdzie nam poczekać znacznie dłużej, niż początkowo zakładano.
Katarzyna Petru












