NVIDIA podczas konferencji GTC 2026 zaprezentowała DLSS 5, nazywając to „momentem GPT dla grafiki komputerowej”. To największa zmiana w technologii „zielonych” od czasu debiutu ray tracingu w 2018 roku. W przeciwieństwie do poprzednich wersji, które skupiały się na skalowaniu rozdzielczości i generowaniu klatek, DLSS 5 idzie o krok dalej – wykorzystuje sieć neuronową do generowania fotorealistycznego oświetlenia i tekstur materiałów bezpośrednio na ekranie. Premiera technologii zaplanowana jest na jesień 2026 roku.
Koniec „brutalnej siły” na rzecz sztucznej inteligencji
Przez ostatnie 25 lat rozwój grafiki polegał na zwiększaniu mocy obliczeniowej potrzebnej do przeliczenia każdego promienia światła. NVIDIA twierdzi jednak, że tradycyjne metody osiągnęły limit. Budżet czasowy klatki w grze to ułamek tego, co Hollywood przeznacza na pojedynczą klatkę efektów specjalnych. Rozwiązaniem ma być DLSS 5, które zamiast liczyć każdy odblask, używa modelu AI do „infuzji” sceny światłem i fizycznymi właściwościami materiałów.
W praktyce system pobiera dane o kolorze i wektorach ruchu, a następnie generuje obraz, który bierze pod uwagę tak skomplikowane zjawiska, jak rozpraszanie podpowierzchniowe na ludzkiej skórze, naturalny połysk tkanin czy sposób, w jaki światło przenika przez pasma włosów. Choć podczas pokazów technologia działała na systemach wyposażonych w dwa układy RTX 5090, producent zapewnia, że finalnie DLSS 5 będzie zoptymalizowane pod kątem pojedynczych kart z rodziny Blackwell (seria RTX 50).
„AI Slop”?
Mimo imponujących prezentacji, zapowiedź tak głębokiej ingerencji AI w obraz wywołała w sieci ogromne poruszenie. Sceptycy szybko ochrzcili nową technologię mianem „AI slop” (AI-owa papka), sugerując, że generatywne piksele będą niestabilne, zaczną „pływać” lub stworzą nienaturalny obraz, który rozmyje wizję artystyczną twórców gier. Internet już teraz zalewają memy pokazujące halucynacje sztucznej inteligencji wkomponowane w screeny z popularnych tytułów.
Ma być stabilnie
Głos w tej sprawie zabrał jednak Jacob Freeman, znany w społeczności jako Technical Evangelist w zespole GeForce. Odpowiadając na obawy o brak stabilności obrazu, Freeman uciął spekulacje jednym konkretnym stwierdzeniem: DLSS 5 „pozostaje stabilne za każdym razem” (stays consistent every time). Według Nvidii, kluczem jest połączenie danych strukturalnych z gry (które są przewidywalne) z modelem probabilistycznym AI, który ma zapobiec efektowi migotania czy zmiany detali między klatkami.
Kiedy zagramy i w co z DLLS 5?
Choć do premiery zostało jeszcze kilka miesięcy, lista deweloperów deklarujących wsparcie dla DLSS 5 jest już długa. Wśród partnerów znaleźli się m.in. Ubisoft, Bethesda, Capcom i Warner Bros. Games. Todd Howard z Bethesdy przyznał, że implementacja tej technologii w Starfieldzie pozwoliła tchnąć w grę zupełnie nowe życie, zwłaszcza w kwestii oświetlenia planet.
Tytuły, które otrzymają wsparcie dla DLSS 5:
Resident Evil Requiem
Starfield
Hogwarts Legacy
Assassin's Creed Shadows
Delta Force
Naraka: Bladepoint
Sea of Remnants
The Elder Scrolls IV: Oblivion Remastered
Black State
Where Winds Meet
CINDER CITY
NTE: Neverness to Everness
Justice
Technologia DLSS 5 ma zadebiutować ponoć jesienią 2026 roku. Dopiero wtedy przekonamy się, czy zapowiedzi o „stabilności za każdym razem” znajdą pokrycie w rzeczywistości, czy też rację mieli autorzy memów (swoją drogą całkiem śmiesznych 😉).
Michał Wołoszyn












