Ubgrade Netflixa na Apple TV to krok wstecz. Netflix na Apple TV wygląda gorzej niż wczesniej?

Użytkownicy Apple TV cenią sobie tę przystawkę za jedno: spójność. Niezależnie od tego, czy oglądasz film na niszowej platformie, czy wielki hit, wszystko działało według tych samych reguł, z tym samym interfejsem i obsługą gestów. Jednak najnowsza aktualizacja Netflixa, o której donoszą FlatpanelsHD oraz HDTVTest, burzy ten porządek. Gigant streamingu zdecydował się na odważny krok – porzucił systemowy odtwarzacz Apple na rzecz własnego, autorskiego rozwiązania. To zmiana, która stawia fundamentalne pytanie: czy dążenie do identycznego wyglądu aplikacji na każdym urządzeniu jest ważniejsze niż wykorzystanie pełni potencjału sprzętu premium?

Pomiędzy wygodą a unifikacją: Co tak naprawdę się zmieniło?

Z perspektywy Netflixa ruch ten wydaje się logiczny – utrzymywanie dziesiątek różnych wersji aplikacji na każdy system operacyjny to ogromne wyzwanie inżynieryjne. Wprowadzając własny odtwarzacz, firma może szybciej wdrażać nowe funkcje globalnie, nie czekając na aktualizacje od Apple. Jednak dla osób trzymających w dłoniach charakterystycznego pilota z jabłkiem, ta "logika" ma swoją cenę. Najbardziej odczuwalną zmianą jest sposób nawigacji. Słynny gest kręcenia kciukiem po pierścieniu pilota, który pozwalał na błyskawiczne i niezwykle precyzyjne przewijanie scen, w nowym odtwarzaczu po prostu przestał działać. Zamiast tego mamy teraz bardziej klasyczny, skokowy system, który znamy z telewizorów Smart TV innych marek.

Źródło: Reddit

To nie tylko kwestia przyzwyczajenia, ale całej filozofii ekosystemu. Natywny odtwarzacz Apple był naczyniem połączonym z całym systemem. Nowy interfejs Netflixa te ścieżki przecina.

Gdzie leży granica kompromisu?

Choć w sieci zawrzało, a na Reddicie pojawiło się mnóstwo krytycznych głosów dotyczących stabilności łącza czy jakości 4K w nowej wersji, warto na tę zmianę spojrzeć szerzej. Netflix nie jest pierwszy – Disney+ również kroczy własną drogą. Największym wyzwaniem dla Netflixa będzie teraz udowodnienie, że ich własne rozwiązania potrafią dorównać, do której Apple nas przyzwyczaiło. Na razie użytkownicy czują pewien niedosyt, bo to, co otrzymali, wydaje się krokiem w stronę uproszczenia, a nie rozwoju.

Dla wielu Apple TV to coś więcej niż tylko urządzenie do Netflixa – to centrum multimedialne, które miało być "przezroczyste" i intuicyjne. Jeśli kolejne serwisy zaczną izolować się we własnych odtwarzaczach, kupowanie takiego sprzętu ( i co by nie mówić dość drogiego), może stracić sens. Czy to powód do rezygnacji z usługi? Dla większości pewnie nie, bo jakość treści jest tutaj ważniejsza.Dla osób ceniących każdą milisekundę responsywności to jasny sygnał, że urządzenia Apple nie zapewniają w tej kwestii pełnej niezawodności, a co najlepsze nie jest to wina Apple.

Źródło: hdtvtest, flatpanelshd, reddit

Redakcja Choose TV Avatar
Redakcja Choose TV

Redakcja zespołu "Wybierz TV"