Streaming w ostatnich latach przestał być tanią alternatywą dla telewizji. Ceny abonamentów rosną, a platform przybywa. W 2026 roku wielu widzów zadaje sobie proste pytanie: czy Netflix wciąż oferuje wartość adekwatną do ceny? Z jednej strony serwis regularnie dostarcza głośne premiery i własne produkcje. Z drugiej coraz więcej osób rotuje subskrypcje, włączając je tylko na czas konkretnej premiery. Opłacalność zaczyna zależeć nie od samej ceny, ale od sposobu korzystania.
Ile kosztuje wygoda?
W 2026 roku miesięczny koszt najwyższych pakietów nie jest już symboliczny. Jeśli ktoś utrzymuje kilka platform jednocześnie, suma potrafi zbliżyć się do ceny tradycyjnego abonamentu telewizyjnego. Netflix nadal oferuje 4K, Dolby Atmos i szeroką bibliotekę, ale nie każdy realnie z tego korzysta.
Widzowie coraz częściej analizują, ile godzin miesięcznie faktycznie spędzają na oglądaniu. Jeśli platforma jest włączana sporadycznie, roczny koszt zaczyna wyglądać mniej atrakcyjnie.
Biblioteka kontra konkurencja
Netflix wciąż posiada jedną z największych bibliotek własnych produkcji. Problem w tym, że konkurencja nie śpi. Platformy takie jak Disney+ czy Amazon Prime Video coraz częściej przejmują głośne marki i oferują duże premiery w krótszych odstępach czasu.
Efekt? Użytkownicy nie trzymają już jednej platformy przez cały rok. Model „włącz – obejrzyj – wyłącz” staje się standardem. W takim scenariuszu Netflix nadal się opłaca, ale jako usługa sezonowa, a nie stały wydatek.
Czy warto zostać na stałe?
Jeśli regularnie śledzisz seriale, oglądasz filmy dokumentalne i korzystasz z premier zaraz po debiucie, Netflix nadal może być opłacalny. Jeśli jednak platforma służy głównie do okazjonalnego binge-watchingu jednej produkcji, bardziej racjonalne finansowo może być krótkoterminowe aktywowanie subskrypcji.
W 2026 roku kluczowe nie jest pytanie „czy Netflix jest drogi”, ale „czy korzystasz z niego wystarczająco często”.
Subskrypcja Netflix w 2026 roku wciąż może mieć sens, ale nie dla każdego. Najwięcej zyskują widzowie regularnie korzystający z oferty i śledzący premiery. Dla pozostałych coraz popularniejszym rozwiązaniem staje się rotacja platform i aktywowanie abonamentu tylko wtedy, gdy faktycznie jest co oglądać.
Katarzyna Petru












