Temat nowej wersji Siri wraca jak bumerang. Apple od miesięcy zapowiada gruntowną przebudowę swojego asystenta głosowego, który ma stać się realną odpowiedzią na generatywną AI konkurencji. Tymczasem kolejne doniesienia wskazują, że prace napotkały problemy techniczne, a funkcje planowane wcześniej mogą pojawić się później, niż oczekiwano. Informacje o opóźnieniach wywołały wyraźną reakcję rynku. Inwestorzy zaczęli wyprzedawać akcje, co przełożyło się na spadek notowań spółki. Apple szybko zareagował komunikatem, próbując uspokoić nastroje.
Problemy z testami i przesuwane terminy
Według ustaleń dziennikarza Mark Gurman z Bloomberg, nowa Siri podczas testów miała zmagać się z błędami w rozumieniu poleceń oraz niestabilnym działaniem. Część funkcji planowanych na aktualizacje systemu może zostać wprowadzona stopniowo w kolejnych wersjach oprogramowania.
To nie pierwszy raz, gdy Apple przesuwa harmonogram związany z rozwojem AI. W kontekście rosnącej konkurencji ze strony rozwiązań takich jak Gemini czy ChatGPT, każde opóźnienie jest bacznie obserwowane przez rynek.
Reakcja inwestorów i szybkie zapewnienia
Po publikacjach medialnych akcje Apple spadły o około 5%, notując jedną z najsłabszych sesji w ostatnich miesiącach. W odpowiedzi Apple przekazał mediom, że nadal planuje udostępnić nową wersję Siri w 2026 roku. Jednocześnie firma nie odniosła się szczegółowo do zarzutów dotyczących problemów technicznych, ograniczając się do ogólnych deklaracji o trwających pracach.
Samo opóźnienie nie musi być katastrofą. Problemem może być jednak narastające wrażenie, że Apple zapowiada więcej, niż jest w stanie szybko dostarczyć. W czasach, gdy konkurenci intensywnie rozwijają generatywną AI, każda zwłoka osłabia pozycję firmy w tej narracji. Premiera odświeżonej Siri w 2026 roku może być kluczowa dla odbudowy zaufania. Pytanie brzmi, czy samo dotrzymanie nowego terminu wystarczy, by odwrócić obecne nastroje.
Nowa Siri miała być symbolem wejścia Apple w erę generatywnej AI. Zamiast tego stała się źródłem kolejnych spekulacji o opóźnieniach. Spadek kursu akcji pokazuje, że rynek nie traktuje tych informacji obojętnie. Teraz wszystko zależy od tego, czy Apple rzeczywiście dowiezie obiecaną aktualizację w 2026 roku.
Źródło: Bloomberg, CNBC
Katarzyna Petru












