HBO Max coraz odważniej mówi o swoim serialowym Harry Potter, który ma zadebiutować na początku 2027 roku. Produkcja została ogłoszona w 2023 roku jako wieloletnia adaptacja siedmiu książek J.K. Rowling. Według zapowiedzi będzie to projekt rozpisany na dekadę i siedem sezonów, z większą swobodą narracyjną niż w kinowych filmach. Władze Warner Bros. Discovery sugerują, że serial ma wykraczać rozmachem poza dotychczasowe produkcje platformy. Padają nawet porównania do największych hitów streamingu ostatnich lat. Ambicje są jasne HBO chce stworzyć wydarzenie na niespotykaną skalę.
„Next level” względem filmów
Szef globalnego streamingu w Warner Bros. Discovery, J.B. Perrette, podkreślał, że format serialowy pozwoli opowiedzieć historię w sposób niemożliwy do osiągnięcia w dwugodzinnym filmie. Twórcy mają zagłębić się w wątki pominięte wcześniej i rozbudować świat czarodziejów z większą dbałością o detale. Studio zapowiada produkcję jako największe wydarzenie w historii HBO Max, a być może nawet całego rynku streamingowego.
Ogromny budżet i wieloletni plan
Choć oficjalne liczby nie zostały potwierdzone, branżowe szacunki mówią o kosztach rzędu 75–100 mln dolarów za odcinek. Przy planowanych 6–8 epizodach w pierwszym sezonie i siedmiu sezonach łącznie, całkowity budżet może sięgnąć kilku miliardów dolarów. Serial ma być realizowany z myślą o najwyższych standardach produkcyjnych, a HBO tradycyjnie stawia na obraz 4K HDR i dźwięk Dolby Atmos.
W obsadzie znalazł się Dominic McLaughlin jako Harry Potter, a J.K. Rowling pełni funkcję producentki wykonawczej i bierze udział w procesie twórczym. Autorka wcześniej publicznie chwaliła pierwsze odcinki scenariusza.
Serialowy Harry Potter ma być jednym z najbardziej ambitnych projektów w historii HBO Max. Wieloletni plan, ogromny budżet i deklaracje o „największym wydarzeniu w streamingu” jasno pokazują skalę oczekiwań. Ostateczny efekt poznamy dopiero w 2027 roku, ale już teraz widać, że Warner Bros. Discovery celuje w produkcję, która ma zdefiniować kolejną dekadę platformy.
źródło: Deadline
Katarzyna Petru












